Ratunkowy dostęp do leków? To potworek i fikcja

„Tworząc rozwiązania dotyczące ratunkowego dostępu do leków miałem zupełnie inne założenia. Niestety skomplikowano je już po moim odejściu. Efekt? Wypaczono tę procedurę i zrobiono z RDTL (ratunkowy dostęp do technologii lekowej – przyp. red.) legislacyjnego potworka” – mówi wprost ISBzdrowie Krzysztof Łanda, były wiceminister zdrowia.

Według pierwotnych założeń wniosków o RDTL powinno wpływać od 500 do 5 tys. rocznie. Spytaliśmy Ministerstwo Zdrowia jak wygląda sytuacja. Z odpowiedzi czytamy „w 2018 r. minister zdrowia otrzymał 818 wniosków o wydanie zgody na pokrycie kosztów leku w ramach procedury RDTL, z których 480 zostało rozpatrzonych pozytywnie. Ponadto, dla 212 wniosków została wydana decyzja o odmowie wydania zgody na pokrycie kosztów leku, 68 wniosków zostało pozostawionych bez rozpoznania ze względu na nieuzupełnienie braków formalnych, a 22 postępowania zostały umorzone na żądanie strony”.

A jak to wygląda w szczegółach? „Spośród 31 wniosków o sfinansowanie dartumumabu (lek na szpiczaka – przyp. red.) wydano jedynie 2 pozytywne decyzje” – opowiada Anna Kupiecka, prezes fundacji OnkoCafe.

To wynik tego, że NFZ najczęściej przerzuca ciężar finansowania tych specjalnych terapii na szpitale. Uzasadnia, to tym, że regulacje o sieci szpitali wprowadzające finansowanie ryczałtowe dla placówek dopuszczają dodatkowe płatności ze strony NFZ jedynie w ściśle określonych przypadkach. Ratunkowy dostęp na wspomnianej liście nie figuruje. Szpitale zatem, lecząc w ten sposób pacjentów, muszą to robić za własne pieniądze. Ile ta procedura kosztuje? Jak wynika z odpowiedzi resortu „od 23 lipca 2017 r., tj. od dnia wejścia w życie przepisów wprowadzających procedurę RDTL, minister zdrowia wydał zgody na pokrycie kosztów leku w łącznej kwocie przekraczającej 39 mln zł”.

„To kolejny skandal. Nie wiem dlaczego koszty leczenia przerzucono na szpitale. RDTL to wypełnienie obowiązku moralnego państwa polskiego a nie szpitala. Także zasada precedensu nie funkcjonuje jak należy. Czyli jeśli raz pacjent w określonym stanie zdrowia dostał zgodę, to każdy następny z takim wskazaniem z ‚automatu’ ten lek dostanie. Tak jest chociażby w Austrii dzięki czemu cała procedura trwa średnio 2 minuty” – tłumaczy Łanda. – „Dziś to jest postawione na głowie i wbrew zapisowi o równym dostępie do świadczeń. W dodatku 3-krotnie zmniejszono kwotę, poniżej której minister zdrowia może zdecydować o zakupie leku bez rekomendacji AOiTM”.

Większość wniosków o wydanie zgody na pokrycie kosztów leku w ramach procedury RDTL dotyczy leków stosowanych w leczeniu pacjentów z chorobami nowotworowymi ze szczególnym uwzględnieniem nowotworów piersi, krwi oraz szyi i głowy.