Pacjenci z alergią na użądlenie przez owady błonkoskrzydłe czekają na zmiany w leczeniu

Od dwóch lat trwa walka pacjentów uczulonych na jad owadów błonkoskrzydłe (pszczół, os, szerszeni lub trzmieli) o dostęp do immunoterapii. „Od 5 do 10 proc. populacji dorosłej w Polsce może przejawiać reakcję uogólnioną na użądlenie przez owady błonkoskrzydłe. Kolejne 1-2 proc. reaguje anafilaksją stanowiącą zagrożenie życia. Jedynym skutecznym sposobem, aby jej uniknąć, jest poddanie się immunoterapii zmieniającej naturalny przebieg choroby. W Polsce terapia ta prowadzona jest wyłącznie w szpitalach co sprawia, że korzystać z niej może jedynie ok. 3000 uczulonych. Fundacja zabiega w Ministerstwie Zdrowia o rozszerzenie leczenia o ambulatoria. To jedyny sposób na zwiększenie dostępności do leczenia i uratowanie życia wielu chorym” – podkreśla Grzegorz Baczewski, p.o. prezesa Fundacji Centrum Walki z Alergią.

Jak podkreślają chorzy brak decyzji resortu zdrowia jest tym bardziej niezrozumiały, że leczenie ambulatoryjne jest po prostu tańsze od tego szpitalnego.

Takie rozwiązanie – w ocenie prof. Marcina Czecha, prezesa Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego – nie jest racjonalne. „Mamy do dyspozycji dość bezpieczne lekarstwo, jakim jest preparat odczulający typu depot. W Polsce jest on podawany w warunkach szpitalnych, czyli w najbardziej kosztochłonnej części systemu. Tymczasem można go podawać w warunkach ambulatoryjnych” – tłumaczy. – „Zakładając, że tylko jedna trzecia pacjentów obecnie odczulanych w warunkach szpitalnych (1000 osób), otrzymałaby leczenie w trybie ambulatoryjnym, to NFZ zaoszczędziłby na tej terapii 43 mln. zł w ciągu pięciu lat. Te oszczędzone pieniądze można wykorzystać zwrotnie, po to by odczulić, nawet trzykrotnie większą liczbę chorych”.

Prof. Czech zwraca uwagę, że w Polsce na jad owadów błonkoskrzydłych odczulanych jest rocznie ok. trzech tysięcy pacjentów. Procedura ta w 94 proc. prowadzona jest w warunkach szpitalnych, w 33 ośrodkach.

„Odczulanie w trybie ambulatoryjnym, w ramach procedury Z-101 (podanie leku na jad owadów, dawka podtrzymująca), możliwe jest tylko w niewielkim odsetku. Cała procedura została wyceniona na 53 punkty, niestety nie uwzględnia ona finansowania leku. Oznacza to, że pacjent sam musi zapłacić za lek” – dodaje prof. Czech.

Warto wyjaśnić, że w Europie tylko niewielka część pacjentów odczulana jest w warunkach szpitalnych. „Immunoterapią w lecznictwie zamkniętym obejmuje się tylko te osoby, u których występuje zwiększone ryzyko niepożądanej reakcji podczas odczulania. Gros pacjentów jest odczulanych ambulatoryjnie. To znaczna różnica. Takie podejście do leczenia jak w Polsce, jest wyjątkiem i sprawia, że NFZ leczy znacznie drożej, a przez to odczula znacznie mniejszą grupę pacjentów niż w Europie” – podkreśla prof. Marek Jutel, prezydent Europejskiej Akademii Alergologii i Immunologii Klinicznej.

Osoby uczulone na jad owadów błonkoskrzydłych mają do dyspozycji dwie formy leczenia. Pierwsza z nich to tzw. leczenie objawowe, polegające na podaniu osobie uczulonej, jak najszybciej po użądleniu, adrenaliny. Druga forma terapii – to swoista immunoterapia alergenowa – będąca leczeniem przyczynowym.

Prof. Marek Jutel, wyjaśnia, że celem immunoterapii na dany alergen jest wywołanie tolerancji na wstrzyknięty w trakcie użądlenia, przez dany owad, jad.

W przypadku alergii na jad owadów żądlących stosuje się preparaty iniekcyjne dwojakiego rodzaju. „Pierwsze z nich – jak wyjaśnia prof. Jutel – to alergeny rozpuszczone w wodzie. W tym wypadku zawarty w nich alergen bardzo szybko wchodzi z interakcje z układem odpornościowym, co wiąże się ze znacznym ryzykiem wystąpienia reakcji anafilaktycznej. Stąd też stosowane są warunkach szpitalnych. Kolejne, to preparaty o przedłużonym działaniu, typu depot. Charakteryzują się one powolniejszym uwalnianiem wstrzykniętego alergenu, i stąd są znacznie bezpieczniejsze. Dlatego też takie preparaty nadają się do prowadzenia odczulania w ambulatoriach”.

„Jest to jedna z nielicznych terapii, przywracająca właściwe funkcjonowanie układu odpornościowego, który charakteryzuje się naturalną tolerancją wobec określonych alergenów. Immunoterapia trwa zwykle pięć lat, a jej skuteczność sięga nawet 90 proc.” – tłumaczy prof. Jutel.

Prof. Krzysztof Kowal z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, przewodniczący Sekcji Immunoterapii Alergenowej PTA podkreśla, że alergia na jad owadów błonkoskrzydłych jest zjawiskiem powszechnym. A objawy kliniczne u uczulonych na jad owadów błonkoskrzydłych mogą być bardzo różne. Zazwyczaj pojawia się duży obrzęk i zaczerwienienie skóry w miejscu użądlenia. Następnie może dojść do reakcji ogólnoustrojowej. Bardzo szybko pojawiają się zmiany skórne, może dojść do pokrzywki, zaczerwienienia, świądu całego ciała.

„Przy ciężkich objawach uczulony może mieć problem z oddychaniem powodowany obrzękiem krtani czy napadem astmy, bóle brzucha, wymioty. Może też dojść do objawów ze strony układu sercowo-naczyniowego takich jak: tachykardia, zawroty głowy, uczucie osłabienia, spadek ciśnienia tętniczego, omdlenie, utrata przytomności, a nawet, w niektórych sytuacjach zgon. Należy pamiętać, że reakcja ta następuje bardzo szybko, w ciągu kilkunastu sekund do kilku minut” – zaznacza prof. Kowal.

Potrzebę umożliwienia wykonywania immunoterapii w warunkach ambulatoryjnych mocno uwidoczniła także obecna pandemia COVID-19. W ocenie prof. Kowala w trakcie poprzednich fal pandemii z leczenia odczulającego zrezygnowało ok. 30 proc. leczonych osób. Głównym powodem przerwania terapii były czynniki epidemiologiczne, w tym obawa przed zakażeniem, związana ze zwiększonym ryzykiem ekspozycji w warunkach szpitalnych.