PARTNERZY SERWISU

GSK Logo
Novartis
wtorek, 23 czerwca, 2026
Novartis

Novartis Poland partnerem portalu isbzdrowie.pl.

GSK Logo

GSK partnerem portalu isbzdrowie.pl.

Strona główna Aktualności Na leczenie zawału serca Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje prawie 1 mld zł

Na leczenie zawału serca Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje prawie 1 mld zł

sala operacyjna, na ekranie widać serce

Jak wynika z raportu Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego „Zawał serca w Polsce” kluczem do redukcji śmiertelności, groźnych powikłań i bardzo wysokich kosztów zawału serca w Polsce jest m.in. profilaktyka wtórna oraz koordynacja procesu leczenia. Jak twierdzą autorzy opracowania, na wzrost długu zdrowotnego w największym stopniu wpływa właśnie populacja pacjentów kardiologicznych – bez wdrożenia konsekwentnej, i interdyscyplinarnej promocji zdrowia nie wygramy z chorobami układu krążenia.

W Polsce co roku odnotowuje się ok. 70 tys. zawałów serca. „Choroba niedokrwienna serca, na którą w 2021 roku chorowało w Polsce ok. 1 mln osób, to autostrada do zawałów serca. Odpowiada za blisko połowę zgonów z powodu chorób serca i ok. 20% łącznej liczby zgonów” – komentuje prof. dr hab. n. med. Przemysław Mitkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Według OECD, Polska charakteryzuje się jednym z najniższych, bo wynoszącym 5,5%, wskaźników 30-dniowej śmiertelności po przyjęciu do szpitala. Zdaniem ekspertów znacznie gorzej kształtują się wskaźniki śmiertelności rocznej lub trzyletniej. Są zgodni, iż w tej chwili głównym wyzwaniem systemu opieki zdrowotnej jest dalsza redukcja wysokiej śmiertelności wśród osób, które przeżyły zawał i umierają w ciągu kolejnych kilku lat.

Jak podaje IZWOZ, na opiekę nad pacjentami z zawałem serca w roku 2021 Narodowy Fundusz Zdrowia wydał ok. 956 mln zł, co stanowiło ok. 50% łącznych kosztów choroby niedokrwiennej serca. Z kolei koszty związane z wypłatą świadczeń przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych z powodu niezdolności do pracy chorych na zawał serca w latach 2016-2020, odnotowały wyraźny trend wzrostowy. W 2016 roku wyniosły ok. 34,5 mln zł, zaś w 2020 roku prawie 50 mln zł. Jeśli chodzi o koszty pośrednie, związane z utratą produktywności z powodu nieobecności w pracy, kształtowały się w tym okresie na poziomie od 120,9 mln zł do 289,3 mln zł.

 

W publikacji wymienia się szereg czynników ryzyka zachorowania na choroby układu krążenia i serca. Wśród nich znalazły się m.in. palenie papierosów, otyłość czy nadmiar „złego cholesterolu”. Jak twierdzą eksperci, są to czynniki w pełni modyfikowalne, czyli uzależnione od indywidualnych postaw i codziennych wyborów każdego z nas.

„Aż 62 proc. chorych po zawale, czy innym epizodzie sercowo-naczyniowym na podłożu miażdżycy nie osiąga celu terapeutycznego w zakresie wymaganych zaleceniami wartości stężenia cholesterolu LDL” – dodaje prof. Mitkowski.

Zdaniem ekspertów, zawał serca jest bardzo poważną chorobą, mogącą mieć niezwykle niebezpieczne konsekwencje i powikłania, dlatego też pacjenci powinni pozostać pod stałą opieką lekarza, z częstością wizyt średnio co 3-6 miesięcy. Istotne jest zintegrowanie opieki lekarza podstawowej opieki ze specjalistą kardiologiem.

W styczniu premier Mateusz Morawiecki podpisał Uchwałę nr 247 Rady Ministrów z dnia 6 grudnia 2022 r. w sprawie ustanowienia programu wieloletniego pn. Narodowy Program Chorób Układu Krążenia na lata 2022-2032. „To 10-letni program reorganizacji wszystkich obszarów opieki kardiologicznej w Polsce, kładący większy nacisk na profilaktykę, prewencję, edukację i promocję zdrowego stylu życia. Jeśli nie będziemy odpowiednio działać w tych obszarach, nie wygramy z chorobami układu krążenia” – mówi prof. Tomasz Hryniewiecki, Krajowy Konsultant w dziedzinie kardiologii oraz Przewodniczący Krajowej Rady ds. Kardiologii.

Częścią Narodowego Programu jest program pilotażowy opieki koordynowanej „Krajowa Sieć Kardiologiczna”, który ma ułatwić i przyspieszyć dostęp do kardiologa jako konsultanta, pozostawiając go pod stałą opieką lekarza rodzinnego.

Jak wskazuje prof. dr hab. Piotr Jankowski z Katedry Chorób Wewnętrznych i Gerontokardiologii w Warszawie, rehabilitacja po zawale mięśnia sercowego, po każdym incydencie kardiologicznym, powinna być nieodzowną częścią leczenia kardiologicznego pacjenta. Poprzez odpowiednio dobraną rekonwalescencję i fizjoterapii usprawnia się wydolność fizyczna pacjenta, a zalecenia odpowiedniego trybu życia i odżywiania poprawiają jakość życia chorego. Od 2017 roku funkcjonuje program kompleksowej opieki po zawale mięśnia sercowego KOS-Zawał, który obejmuje leczenie ostrej fazy zawału, monitorowanie, rehabilitację kardiologiczną, opcjonalnie leczenie z wykorzystaniem elektroterapii, zakończenie leczenia lub wydanie zaświadczenia o zdolności pacjenta do pracy.

„KOS-zawał jest sztandarowym i wzorcowym przykładem innowacji organizacyjnej. Już dzisiaj wiemy, że jest to jeden z najbardziej skutecznych, nowatorskich modeli organizacji opieki, którego zazdroszczą nam również lekarze i pacjenci w innych krajach, charakteryzujących się często dużo lepiej rozwiniętym systemem. Ale takich innowacji organizacyjnych potrzeba nam więcej, zorientowanych na kompleksowość i koordynację opieki, czyli sprawowanie pewnej odpowiedzialności i troski nad pacjentem w dłuższym cyklu życia procesu terapeutycznego” – dodaje dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, koordynatorka publikacji „Zawał serca w Polsce”.

Jak twierdzą eksperci, tylko podjęcie działań na poziomie systemowym może przyczynić się do redukcji nadmiarowych zgonów.

„Jednym z najistotniejszych narzędzi optymalnego zarządzania chorobą, która generuje tak wysoką śmiertelność, powinno być bieżące monitorowanie stanu schorzenia w populacji – niejako „na żywo”, porównując zmiany ilościowe i geograficzne najważniejszych parametrów. Podobne monitoringi w formie benchmarku warto byłoby prowadzić dla tych chorób, które generują najwyższą śmiertelność, zabierają najwięcej życia (generując długotrwałą niepełnosprawność) i mają najsilniejsze społeczne i ekonomiczne oddziaływanie na długość życia” – konkluduje Gałązka-Sobotka.