W siedmiu województwach Narodowy Fundusz Zdrowia musiał ponownie ogłosić konkursy dla stomatologów, którzy chcieli by pracować w dentobusach. Brakuje chętnych. „Od początku mówiliśmy, że to rozwiązanie nieefektywne i bardzo drogie” – podkreśla Leszek Dudziński, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej i przewodniczący Komisji Stomatologicznej NRL.
Miesięczny ryczałt na udzielanie tych świadczeń dla lekarzy dentystów wynosi ok. 16,5 tys. zł. Dodatkowo na eksploatację pojazdu, paliwo i zatrudnienie kierowcy NFZ przeznacza 7,2 tys. zł. Mimo tego chętnych brakuje – np. w opolskim do pierwszego konkursu nie stanął nikt.
„Za pieniądze przeznaczone na zakup dentobusów można by zakontraktować 160 gabinetów w całej Polsce. To byłoby realne zabezpieczenie potrzeb opieki stomatologicznej wśród dzieci i młodzieży. Dentobusy na pewno tego nie problemu nie rozwiążą” – tłumaczył Dudziński podczas dzisiejszej konferencji, która odbyła się w Naczelnej Izbie Lekarskiej z okazji Światowego Dnia Zdrowia Jamy Ustnej (20 marca).
Jak wynika z monitoringu stanu zdrowia jamy ustnej (programu finansowanego przez Ministerstwo Zdrowia) ponad połowa polskich trzylatków ma próchnicę, a wraz z wiekiem sytuacja się pogarsza – 85 proc. 12 latków ma próchnicę i ponad 90 proc. osiemnastolatków.
Przypomnijmy też, że resort zdrowia kupił 16 dentobusów (po jednym na województwo) w zeszłym roku za blisko 24 mln zł. Pieniądze pochodziły z budżetu państwa i zostały przewidziane w uchwalonej we wrześniu ub.r. ustawie o szczególnych rozwiązaniach zapewniających poprawę jakości i dostępności do świadczeń opieki zdrowotnej.
Dentobusy to mobilne gabinety stomatologiczne. W założeniu z tej formy opieki mieli korzystać głównie uczniowie małych szkół w tych miejscowościach, gdzie nie ma gabinetu lekarza dentysty.









































Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.