Polska należy do krajów o jednej z najwyższej umieralności na nowotwory w Europie – wynika z analiz Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC) działającej w ramach WHO. Dane wyraźnie wskazują na istotny związek między poziomem wykształcenia a ryzykiem zachorowania na nowotwory – osoby z niższym wykształceniem są statystycznie bardziej narażone na rozwój chorób onkologicznych. Polaków zabija brak systemowych rozwiązań związanych z profilaktyką zdrowia.
Polska znajduje się w niechlubnej czołówce Europy, jeśli chodzi o umieralność na nowotwory. Z danych Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC) wynika, że w naszym kraju rocznie umiera na raka aż 172,8 mężczyzn i 104,3 kobiet na 100 tysięcy mieszkańców. To niemalże najgorszy wynik w całej Unii Europejskiej – gorzej jest tylko na Węgrzech. Z drugiej strony są państwa, które pokazują, że można inaczej. W Szwecji, Hiszpanii czy Finlandii współczynniki umieralności są niemal o połowę niższe . Statystyki pokazują, że w krajach Unii Europejskiej rak płuc jest najczęstszą przyczyną zgonów spośród nowotworów.
Skąd tak drastyczne różnice między krajami? Zdaniem profesora Piotra Korczyńskiego – pulmonologa i internisty, kierownika Kliniki Pulmonologii, Chorób Wewnętrznych, Pulmonologii Onkologicznej i Transplantologicznej w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA, eksperta Polskiego Towarzystwa Postępów Medycyny: MEDYCYNA XXI, głównym powodem jest systemowa luka w profilaktyce zdrowia.
„W Polsce profilaktyka zdrowia funkcjonuje tylko w teorii. W praktyce system kuleje z powodu dramatycznego niedofinansowana, długich kolejek i niedoboru personelu” – twierdzi profesor. – „Poza tym, szkoła nie daje młodym ludziom narzędzi, by rozumieli związek między stylem życia, a chorobami przewlekłymi. To sprawia, że dorośli, którzy nigdy takiej wiedzy nie otrzymali, nie mają jej skąd czerpać”.
Jego zdaniem to właśnie brak odpowiedniej oferty edukacyjnej sprawia, że społeczeństwo wpada w sidła oszustów promujących tzw. medycynę alternatywną.
Te słowa potwierdzają twarde dane. W Polsce osoby z niższym wykształceniem umierają na raka blisko dwa razy częściej niż te z wykształceniem wyższym. Choć różnice edukacyjne w zakresie zdrowia są obecne w całej Europie, to w Polsce – obok Czech, Węgier czy Rumunii – należą do największych.
O zatrważająco niskiej jakości rodzimej prewencji chorób najlepiej świadczy jej skrajnie niskie finansowanie. Według danych Eurostatu, nasz kraj przeznacza na profilaktykę zaledwie 0,44% całkowitych wydatków na zdrowie, czyli aż czterokrotnie mniej niż wynosi średnia dla państw Unii Europejskiej (1,6%). Dla porównania, Niemcy inwestują w działania profilaktyczne 4,1% swojego budżetu zdrowotnego, a Szwecja ponad 3%. Jeszcze wyraźniejszy obraz skali zaniedbania rysuje się przy zestawieniu wydatków z wielkością gospodarki. W 2022 roku rząd przeznaczył na profilaktykę jedynie 0,12% PKB, co czyni ją – obok Malty (0,11%) – krajem o najniższych nakładach w całej UE. Tymczasem liderzy, tacy jak Niemcy (0,99% PKB) czy Austria (0,83%), pokazują, że odpowiedzialne państwa traktują profilaktykę jako strategiczną inwestycję w zdrowie publiczne, nie jako koszt do zminimalizowania.
„System ochrony zdrowia funkcjonuje niemal wyłącznie w trybie reaktywnym – interweniuje dopiero, gdy choroba już wystąpi i wczesnym wykrywaniu problemów zdrowotnych. Tymczasem liczne analizy, m.in. OECD czy WHO, jednoznacznie pokazują, że inwestycje w profilaktykę mają jeden z najwyższych zwrotów z inwestycji w ochronie zdrowia. Zmniejszają koszty leczenia, absencję chorobową, obciążenie ZUS i poprawiają produktywność” – zauważa pulmonolog.
Co prawda, Ministerstwo Zdrowia prowadzi programy badań przesiewowych, takie jak mammografia, cytologia czy kolonoskopia. Formalnie są one dostępne dla milionów Polaków. Sęk w tym, że zbyt wielu z nich w ogóle z tych możliwości nie korzysta. Jak można przeczytać w raportach IARC, w Szwecji aż 95% kobiet w wieku 50–69 lat regularnie wykonuje mammografię. W Polsce ten odsetek jest znacznie niższy, szczególnie w grupach o niższym wykształceniu i w mniejszych miejscowościach.
Kolonoskopia, jedno z najskuteczniejszych narzędzi do wykrywania raka jelita grubego, została wykonana w latach 2018–2019 tylko u 16% Polaków w grupie wiekowej 50–74 lata. Wśród osób z niższym wykształceniem – jedynie u 10%.
„Nie wystarczy, że programy istnieją” – mówi prof. Piotr Korczyński. – „Trzeba jeszcze dotrzeć z nimi tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Do ludzi, którzy nie przeczytają o nich w internecie, nie dostaną SMS-a z przypomnieniem lub nie pójdą na badanie tylko dlatego, że jest bezpłatne”.
Tymczasem rak jelita grubego zbiera coraz większe żniwo. Zabija 2 razy częściej mężczyzn niż kobiety. Nowotwór ten jest silnie powiązany z otyłością. A z tym rodzime społeczeństwo ma ogromny problem. Dane Narodowego Funduszu Zdrowia pokazują, że aż 35% pacjentów ma nadwagę, a 28% zmaga się już z otyłością. Spoglądając na to przez pryzmat płci, problem staje się jeszcze bardziej wyraźny. Nadwagę ma 30% kobiet i 41% mężczyzn, natomiast otyłość dotyczy 26% kobiet i aż 31% mężczyzn. To oznacza, że więcej niż co czwarta dorosła osoba w Polsce żyje z nadmiarem masy ciała. Problem pogłębia powszechne spożycie alkoholu, zwłaszcza piwa – według danych IARC jesteśmy w ścisłej czołówce pod względem konsumpcji.
Jeszcze gorzej sytuacja wygląda wśród dzieci i młodzieży, które są jednymi z najbardziej otyłych w całej Europie. W raporcie „Health Promotion Knowledge Gateway” Komisji Europejskiej Polska znajduje się pod tym względem na 8 miejscu. Nadwagę i otyłość odnotowano u 36% chłopców i 30% dziewczynek w wieku 7-9 lat.
„Epidemia otyłości wśród dzieci i młodzieży to przede wszystkim efekt drastycznego ograniczenia ruchu oraz coraz powszechniejszego uzależnienia od cukru, który można znaleźć w składach wielu produktów – również tych na pierwszy rzut oka wydających się zdrowych, jak płatki śniadaniowe, jogurty czy serki homogenizowane” – mówi ekspert Polskiego Towarzystwa Postępów Medycyny: MEDYCYNA XXI. – „To nie tylko wzmacnia nawyk sięgania po słodkie bodźce, ale prowadzi też do poważnych schorzeń wynikających z przyjmowania produktów o nieznanym składzie”.
Palenie prowadzi do nowotworu, który szczególnie obciąża polską statystykę – raka płuc. Jak twierdzi profesor Piotr Korczyński, nie dość, że długo rozwija się bezobjawowo, to jest wykrywany późno, a wtedy rokowania są bardzo słabe.
„Skala uzależnień w Polsce jasno pokazuje, że pilnie potrzebujemy rządowego pełnomocnika ds. walki z kluczowymi nałogami” – apeluje prof. Piotr Korczyński.
Konieczny jest silny, kompetentny ośrodek, który będzie koordynował działania na poziomie ogólnopolskim – od legislacji, przez edukację, po refundację skutecznych terapii.
Drugim najczęstszym powodem nowotworów płuc są czynniki środowiskowe. Polska należy do najbardziej zanieczyszczonych krajów UE – smog, powstający głównie w wyniku spalania węgla i emisji transportowych, znacząco zwiększa ryzyko nowotworów układu oddechowego. Według Europejskiej Agencji Środowiska co roku ponad 40 000 Polaków umiera przedwcześnie z powodu zanieczyszczonego powietrza.
Prof. Piotr Korczyński zwraca uwagę, że niedawno amerykańska sieć National Comprehensive Cancer Network (NCCN) zaktualizowała wytyczne dotyczące leczenia raka płuca.
„NCCN kładzie szczególny nacisk na terapię personalizowaną – dostosowaną do molekularnego i klinicznego profilu pacjenta. Według rekomendacji leczenie powinno być poprzedzone dokładną oceną mutacji genetycznych. Optymizmem napawa również fakt, że wzrasta dostępów nowych leków, które na pewno wpłyną pomyślnie na proces leczenia” – podsumowuje Piotr Korczyński.
Nie zmienia to jednak faktu, że lepsza świadomość i stosowanie zasad profilaktyki zdrowia może znacząco obniżyć odsetek zachorowalności w Polsce.









































