Ile kosztują choroby Polaków?

„8 tysięcy złotych wydajemy na pacjenta, który czeka w kolejce do operacji endoprotezy. To tyle ile kosztuje sama operacja, co oznacza, że za te pieniądze zoperowalibyśmy dwie osoby. Koszty ZUS na różnego rodzaju zasiłkach chorobowych, rentach itp. są jeszcze większe i wielokrotnie przewyższają koszt samej procedury” – tłumaczy Andrzej Jacyna, p.o. prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. – „To tylko jeden z przykładów, że pacjenci nie powinni tak długo czekać w kolejce”.

O kosztach pośrednich będących konsekwencją choroby dyskutowali eksperci podczas panelu „Wpływ stanu zdrowia społeczeństwa na gospodarkę”. Dyskusja miała miejsce w trakcie III Kongresu Wyzwań Zdrowotnych, który właśnie odbywa się w Katowicach.

Jak wynika z najnowszego (wydanego w marcu br.) raportu „Choroba jak na dłoni” tylko w przypadku przewlekłego wyprysku rąk (HE) budżet traci rocznie 12,5-27 mln zł. Ta zapalna choroba skóry rąk, która objawia się rumieniem, złuszczaniem, obrzękiem, pęcherzykami, hyperkeratozą, występowaniem nadżerek, pęknięć naskórka, świądem jest uwarunkowana czynnikami genetycznymi lub środowiskowymi (drażniącymi i alergizującymi) – środkami chemicznymi, koniecznością zakładania rękawiczek, itp., bądź też czynnikami genetycznymi. Na to schorzenie najczęściej narażone są osoby zawodowo zajmujące się sprzątaniem, a także fryzjerzy, kucharze oraz pracownicy ochrony zdrowia, a więc osoby w wieku produkcyjnym.
„Przewlekły wyprysk stanowi 10 proc. wszystkich schorzeń skóry w Polsce. Ciężka postać dotyka 5-7 proc. chorych, czyli ok. 2,5 tysiąca osób w Polsce. Oznacza to, że tyle osób musi albo zrezygnować z pracy albo zmienić zawód” – wyjaśniał Jacek Walczak, prezes Instytutu Arcana, który opracował raport.

„To schorzenie dotknęło i mnie. W efekcie musiałem zrezygnować z zawodu anestezjologa i zamiast w szpitalu zacząłem pracować w NFZ” – przyznał prowadzący panel Jerzy Gryglewicz, dziś ekspert Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie.

„Miał Pan szczęście, bo jest Pan osobą z wyższym wykształceniem. W znacznie gorszej sytuacji są osoby pracujące fizycznie jak pracownicy budowlani czy sprzątaczki. W ich przypadku często kończy się przymusową rentą” – odpowiadał Walczak.

Innym przykładem jest Przewlekła Obturacyjna Choroba Płuc (POChP). Jak wynika z raportu „Koszty bezpośrednie i pośrednie przewlekłej obturacyjnej choroby płuc w Polsce (POChP)” opracowanego przez EY w 2014 r. całkowita wartość bezpośrednich kosztów medycznych poniesionych w związku z POChP wyniosła prawie 442 mln zł. Koszty pośrednie związane z utraconą produktywnością osiągnęły natomiast kwotę 774,5 mln zł. Na to schorzenie cierpi w Polsce ok. 2 mln osób. Niestety, prawidłowe rozpoznanie ma postawione jedynie 600 tys. pacjentów. Istotne jest to, że mniej więcej połowa tej grupy to osoby w wieku produkcyjnym.

„Robimy wszystko by przestać „produkować” młodych rencistów. Zależy nam by chorzy jak najszybciej wracali na rynek pracy i w tym kierunku idą prace NFZ” – podkreślał Jacyna.

Jedną z koncepcji jest połączenie finansów NFZ ze składką chorobową dziś odprowadzaną do ZUS i funduszem PFRON. Pozwoliłoby to nie tylko na lepszą kontrolę zwolnień, zasiłków chorobowych i rent, ale także na skoordynowanie opieki nad pacjentem i np. szybsze skierowanie go na rehabilitację.

„To rozwiązanie jest mi bardzo bliskie, rozpocząłem już współpracę z ZUS, ale debata na ten temat została wstrzymana. Myślę, że potrwa to kilka lat” – przyznaje Jacyna.

Na razie na rok został wdrożony Program kompleksowej i koordynowanej opieki nad pacjentami po zawale mięśnia sercowego (KOS-zawał). Jego zadaniem jest szybkie skierowanie osób po zawale serca do rehabilitacji, a następnie umożliwienia powrotu do aktywności zawodowej.

„Tylko w naszych placówkach włączyliśmy do naszego programu 300 pacjentów, co przełożyło się na 400 mln oszczędności” – opowiadał Paweł Buszman, prezes American Heart of Poland SA. – „Te oszczędności byłyby jeszcze większe gdyby wdrożyć rozwiązania telemedyczne”.

Prezes Jacyna potwierdził, że KOS przynosi wymierne efekty, więc NFZ pracuje nad kolejnymi wdrożeniami w kolejnych jednostkach chorobowych. „Niestety nie wiem dlaczego w życie nie wszedł już gotowy program dla wszczepiania endoprotez” – przyznał. – „Podobny problem jest z osobami, które przeszły udar. Zbyt późne włączenie ich do rehabilitacji właściwie zaprzepaszcza efekty leczenia”.

Podczas dyskusji eksperci wskazywali także na rolę pracodawców i samorządów w utrzymaniu dobrego zdrowia Polaków.

„Trzeba pochwalić polskie firmy, spora część z nich kupuje np. abonamenty dla swoich pracowników. To właściwie dzięki pracodawcom w Polsce rozwinął się rynek abonamentów” – twierdzi Adam Kozierkiewicz, ekspert rynku ochrony zdrowia.

Wiele samorządów także wdraża w życie programy zdrowotne zachęcając mieszkańców to badań profilaktycznych czy też finansując szczepienia.

„Nasze działania to nie tylko zapewnienie pracownikom kart do jakiegoś centrum medycznego, ale coraz częściej firmy angażują się w inne działania prozdrowotne: organizując pikniki zdrowia, zawody sportowe, czy opłacając szczepienia np. przeciw grypie” – dodawał Andrzej Mądrala, wiecprezydent Pracodawców RP. – „Truizmem będzie jak powiem, że każdemu pracodawcy zależy na zdrowym, wydajnym i zadowolonym pracowniku”.

Jak wyliczyli ekonomiści EY bezpośrednie koszty grypy dla polskiej gospodarki mogą osiągać, w przypadku dużej liczby zachorowań, 730 mln zł. Szacuje się, że aż 12 proc. wszystkich absencji pracowników na świecie spowodowanych jest przez grypę oraz powikłania z nią związane.

Warto też dodać, że – według danych ZUS – niecałe 2 proc. wszystkich zwolnień chorobowych przekracza 33 dni, za które wynagrodzenie płaci ZUS. Oznacza to, że reszta spoczywa na barkach pracodawców. Średnio pracodawcy tracą na chorobach pracowników 1500 zł (rok/osoba).