Minister zdrowia: sytuacja na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie się stabilizuje. Masowe protesty pielęgniarek nam nie grożą

W Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie pielęgniarki rozpoczęły dzisaj strajk. Domagają się podwyżek płac. W dwóch innych lubelskich szpitalach siostry masowo się rozchorowału. Na Podkarpaciu wciąż w trzech szpitalach praca odbywa się w trybie ostrego dyżuru z powodu braku pielęgniarek. „Jestem w nieustającym kontakcie zarówno z samorządem pielęgniarek, jak i związkiem zawodowym. Mam nadzieję, że te rozmowy przyniosą pozytywne rezultaty w najbliższym czasie. W związku z tym liczę na uspokojenie nastrojów. Sytuacja jest stabilna, ogólnopolskich protestów nie będzie” – uspokaja Łukasz Szumowski, minister zdrowia.

Przypomniał, że w ubiegłym tygodniu z protestującymi (na podkarpaciu) spotkała się wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko. „Tam problem jest większy, nie chodzi tylko o zarobki, ale też warunki pracy” – wyjaśniał.

Minister przyznał, że środowisko pielęgniarek i położnych postuluje włączenie tzw. dodatku zembalowego, czyli stopniowych podwyżek o 400 zł wypłacanych w kolejnych czterech latach do 2019 r. do pensji podstawowej. „W ocenie środowiska dodatek niewłączony do pensji stwarza wrażenie, że jest niestabilny, chociaż tak nie jest. Pieniądze były i będą wypłacane” – zapewnił Szumowski.