Szczepienia przeciwko pneumokokom – zastrzyk dobrej zmiany

Opis pliku

Spadek zachorowań na Inwazyjną Chorobę Pneumokokową (IChP) wśród dzieci do 2 roku życia to jeden z pierwszych widocznych skutków obowiązującego w Polsce od trzech lat Programu Szczepień Ochronnych – stwierdzili eksperci podczas seminarium naukowego Fundacji Watch Health Care „Program szczepień ochronnych dla dzieci – ocena i perspektywy”.

„Postęp polega na tym, że co kilka lat nowa szczepionka z portfolio szczepionek zalecanych staje się szczepionką obowiązkową” – stwierdził prof. dr hab. n. med. Andrzej Radzikowski z I Katedry Pediatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podkreślając, że refundacja szczepień przeciwko pneumokokom to bardzo dobra zmiana, na którą zarówno środowisko naukowe, jak i pacjenckie, czekało.

Celem wprowadzonego z początkiem 2017 r. programu powszechnych szczepień przeciw pneumokokom jest ochrona najmłodszych dzieci przed IChP, która występuje pod postacią zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, sepsy czy zapalenia płuc z zakażeniem krwi bakteriami. To właśnie dzieci, a zwłaszcza maluchy do 2. roku życia, są najbardziej zagrożone chorobą wywoływaną przez pneumokoki.

Program Szczepień Ochronnych (PSO) obejmuje wszystkie dzieci urodzone po 31 grudnia 2016 r. Do jego realizacji stosuje się w Polsce dwie szczepionki przeciw pneumokokom – jedna z nich jest przeznaczona dla ogólnej populacji i większości wcześniaków, druga dla dzieci przewlekle chorych i wcześniaków urodzonych przed zakończeniem 27 tygodnia ciąży.

Stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z lutego 2019 r. oparte na systematycznym przeglądzie badań mówi, że aktualnie dostępne dowody nie wykazują różnicy pomiędzy dwiema szczepionkami w ich wpływie na występowanie choroby pneumokokowej ogółem.
„Przypomnę, że jeszcze kilka lat temu polscy rodzice wydawali na ten cel z własnej kieszeni ponad tysiąc złotych za cykl szczepienia jednego dziecka. Teraz ochronę przed pneumokokami mają zagwarantowaną przez państwo, a zaoszczędzone środki mogą przeznaczyć na dodatkową profilaktykę. Można więc powiedzieć, że sukces tego programu jest podwójny” – komentuje prof. Radzikowski.

Od dawna oczekiwany program spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem – dane dotyczące jego realizacji wskazują na bardzo wysoki (94%) poziom zaczepienia dzieci w pierwszym roku szczepień, co bardzo dobrze wróży na przyszłość.

Mamy jednak nadal problem z monitoringiem danych.
„W Polsce realnym problemem jest rejestracja przypadków zakażeń objętych profilaktyką w ramach PSO. Niedoszacowane są zarówno przypadki chorób zakaźnych, co wpływa na ocenę efektywności szczepień, jak i NOP-y. Przeszacowane mogą być odmowy szczepień. Nie istnieje system aktywnego monitorowania zakażeń i chorób zakaźnych” – podkreślał dr n. med. Paweł Grzesiowski, ekspert w dziedzinie immunologii i terapii zakażeń.

Z systemowego punktu widzenia priorytetowe jest dążenie do prowadzenia czynnego nadzoru, by móc najefektywniej oceniać prowadzony ze środków publicznych program szczepień ochronnych i wiedzieć, jak kształtuje się sytuacja epidemiologiczna w Polsce. Tymczasem realizowany w Polsce nadzór bierny w praktyce oznacza dobrowolność w przesyłaniu materiału biologicznego do Krajowego Ośrodka Referencyjnego ds. Diagnostyki Bakteryjnych Zakażeń Ośrodkowego Układu Nerwowego (KOROUN). W efekcie dane dotyczące zachorowalności na określoną chorobę są niedoszacowane, możemy raczej mówić o jej wykrywalności.
Ponadto WHO rekomenduje stałe monitorowanie chorób pneumokokowych przed i po wprowadzeniu programu powszechnego szczepienia. W Polsce niestety tak się nie stało.

„Wprowadziliśmy szczepienie przeciwko pneumokokom w 2017 r., nie wprowadzając wcześniej albo od tamtego roku aktywnego monitorowania. Obecnie nadal zbieramy dane o przypadkach IChP w sposób bierny” – wyjaśnia Magdalena Mrożek-Gąsiorowska z Pracowni HTA.

„W przypadku szczepień przeciwko pneumokokom, dane uzyskane z trzech różnych źródeł, czyli Wojewódzkich Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych (WSSE), NFZ i KOROUN są wystarczające, by zdecydowanie stwierdzić, że program przyniósł już pierwsze oczekiwane efekty” – ocenia dr Michał Seweryn, epidemiolog i prezes zarządu EconMed Europe.

Pełne efekty będą mogły być ocenione dopiero w 2022 r., kiedy zostanie zaszczepiona pełna kohorta dzieci do lat pięciu.

Już teraz jednak doświadczenia innych państw Unii Europejskiej, które wystarczająco długo realizują powszechną profilaktykę chorób pneumokokowych, by ocenić jej wpływ, jednoznacznie dowodzą, że jest ona bardzo skuteczna. Zapadalność na inwazyjną chorobę pneumokokową ogółem wśród dzieci do 5. roku życia w Europie spadła aż o 42-60%, przy czym największy efekt szczepień obserwuje się w grupach najmłodszych, do 2. roku życia (dane SpiDnet dla krajów UE do 2017 r.)

„Musimy reagować natychmiast na wszystkie fake newsy dotyczące szczepień. Rodzice oczekują rozmowy i edukacji. Pediatra nie jest w stanie, w ramach swojego ograniczonego czasu na wizytę, przekazać wszystkich informacji i rozwiać wszelkich wątpliwość dotyczących szczepień” – argumentował dr Łukasz Durajski, przewodniczący Zespołu ds. Szczepień z Okręgowej Izba Lekarskiej w Warszawie.

Szczepienia stały się ofiarą własnego sukcesu. Dla przykładu, w 2000 r. WHO ogłosiła, że dzięki szczepieniom Stany Zjednoczone uwolniły się od odry. Jednak postępująca dezinformacja na temat zagrożeń dla zdrowia, jakie rzekomo stwarzają szczepienia ochronne przyczyniła się do obecnej sytuacji, w której to od stycznia do września 2019 r. w USA pojawiło się ponad 1000 przypadków zachorowań.