Rak jajnika stał się chorobą przewlekłą

Obecnie większość chorych na raka jajnika przeżywa ponad 5 lat. To ogromny postęp, jednak wyniki leczenia tego nowotworu w Polsce wciąż odbiegają od wyników uzyskiwanych w Europie. Ponieważ w raku jajnika nie ma możliwości profilaktyki ani wczesnego rozpoznania, jedyną nadzieją na poprawę wyników przeżywalności jest postęp w zakresie leczenia i lepsza dostępność do nowoczesnych terapii – mówiono podczas VI Kongresu Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej, który odbył się w Lublinie 1-3 października 2020 roku. Uczestnicy wydarzenia mieli możliwość zapoznania się z najnowszymi badaniami dotyczącymi leczenia nowotworu jajnika.

W Polsce rozpoznaje się rocznie ponad 3,5 tysiąca przypadków zachorowań na raka jajnika, a ponad 2,5 tysiąca kobiet umiera co roku z tego powodu. To najczęstsza przyczyna zgonów spośród wszystkich nowotworów ginekologicznych i czwarta przyczyna zgonów wśród wszystkich nowotworów złośliwych występujących u kobiet w naszym kraju. Umieralność z powodu nowotworów jajnika jest w Polsce o ponad 15% wyższa niż wynosi średnia dla krajów Unii Europejskiej.

Rak jajnika zwany jest cichym zabójcą, ponieważ nie istnieją żadne skuteczne badania i testy profilaktyczne pozwalające wykryć ten nowotwór we wczesnym, bezobjawowym stadium. Dlatego około 70% rozpoznanych nowotworów jajnika jest diagnozowanych w późnym stadium zaawansowania (w stopniu III i IV). Leczenie raka jajnika obejmuje leczenie chirurgiczne i w większości przypadków chemioterapię, opartą na pochodnych platyny. Pomimo wysokiego odsetka odpowiedzi na chemioterapię na bazie platyny w pierwszej linii, około 70-80% pacjentek doświadcza nawrotu choroby. Dlatego obecnie uznaje się nowotwór jajnika za chorobę przewlekłą, której przebieg składa się z naprzemiennych okresów wolnych od choroby i wznów. Szansą na powstrzymanie nawrotu jest terapia podtrzymująca nowoczesnymi lekami z klasy inhibitorów PARP, które hamują wzrost nowotworu.

Jak wykazały najnowsze wyniki badań, przedstawione podczas kongresu ESMO 2020 (European Society for Medical Oncology), leczenie podtrzymujące olaparybem (należącym dla klasy inhibitorów PARP) u chorych na nowo zdiagnozowanego raka jajnika powoduje, że niemal połowa pacjentek (48,3%) przeżywa bez progresji choroby 5 lat, czyli aż o 3,5 roku dłużej niż przy braku leczenia podtrzymującego.

„Leczenie podtrzymujące olaparybem nie tylko przynosi długotrwałe efekty, ale daje również szanse na trwałą remisję” – skomentował dr hab. n. med. Radosław Mądry, kierownik Oddziału Ginekologii Onkologicznej Szpitala Przemienienia Pańskiego w Poznaniu.

Co więcej, leczenie podtrzymujące olaparybem w pierwszej linii (tj. przed wystąpieniem nawrotu choroby) okazało się bardziej korzystne kosztowo niż refundowane obecnie leczenie olaparybem w drugiej linii (tj. w nawrocie).

Leczenie olaparybem jest refundowane wyłącznie dla pacjentek będących nosicielkami patogennych mutacji w genach BRCA1/2. Jednak wyniki badania NOVA wykazały, że stosowanie inhibitorów PARP przynosi korzyści także u pacjentek bez tych mutacji. W badaniu tym sprawdzano efekty zastosowania nirapanibu w dwóch kohortach chorych – z mutacją w genach BRCA1/2 i bez tych mutacji. W obu kohortach odnotowano u pacjentek stosujących niraparib statystycznie istotne wydłużenie czasu wolnego od progresji choroby w porównaniu z grupami otrzymującymi placebo. W kohorcie pacjentek bez mutacji BRCA, mediana czasu przeżycia wolnego od progresji była ponad 2 razy dłuższa w grupie pacjentek leczonych niraparibem, w porównaniu do pacjentek otrzymujących placebo i wynosiła ponad 9 miesiąca. Wśród pacjentek ze stwierdzoną mutacją BRCA wykazano 4-krotne wydłużenie czasu przeżycia wolnego od progresji w porównaniu z placebo. Mediana czasu wolnego od progresji w grupie leczonej niraparibem wynosiła 21 miesięcy.

Marta Koton-Czarnecka