Niedzielski: fundusz kompensacyjny tylko dla zaszczepionych przeciw COVID-19

„Zaproponowaliśmy rozwiązanie polegające na stworzeniu Funduszu Kompensacyjnego. Ma to zwiększyć bezpieczeństwo pacjentów. Jego dysponentem będzie Rzecznik Praw Pacjenta (RPP)” – zapowiedział na konferencji prasowej Adam Niedzielski, minister zdrowia. Jednak to rozwiązanie dotyczyć będzie jedynie tych, którzy zostaną zaszczepieni przeciw koronawirusowi.

Jak podkreślał minister „do tej pory odszkodowania za NOP (Nieporządane Odczynny Poszczepienne – przyp. red.) były możliwie jedynie na zasadach ogólnych, co bardzo utrudniało dojście do rekompensaty. To ograniczało prawa pacjenta”.

„Powołanie funduszu ma znacznie skrócić czas dochodzenia roszczeń” – wyjaśniał Niedzielski.

Kryteria kwalifikujące to:
hospitalizacja przez co najamniej 14 dni lub wstrząs anafilaktyczny po podaniu szczepienia. Projektowane kwoty odszkodowań od 10-100 tys. zł, w zależności od długości okresu leczenia.

„Świadczenia z Funduszu obejmą na początku osoby, które miały wykonane szczepienia ochronne przeciw COVID-19 przeprowadzane po 26 grudnia 2020 r.” – dodawał szef resortu zdrowia.

Jak podawał na chwilę obecną mamy ponad 250 tys. zaszczepionych, a jedynie 37 NOP-ów, z czego większość – 32 – to łagodne powikłania, 4 poważne, a zaledwie 1 to NOP ciężki.

Dopiero od 2022 roku Fundusz będzie dotyczył wszystkich szczepień. Dlatego w pierwszym roku Fundusz będzie finansowany z tzw. funduszu covidowego. W następnych latach będą się na niego składać podmioty odpowiedzialne, czyli firmy farmaceutyczne produkujące szczepionki.

Wnioski o odszkodowania będzie przyjmował RPP.

„Będzie to będzie można zrobić zarówno w formie tradycyjnej, jak i elektronicznej, za pomocą uproszczonego formularza” – tłumaczył Bartłomiej Chmielowiec, RPP. – „To szybsza i alternatywna ścieżka do dochodzenia do świadczenia kompensacyjnego, bo w dalszym będzie można też wstąpić na ścieżkę sądową”.

Jak zapowiedział projekt ustawy o Funduszu ma w przyszłym tygodniu trafić do konsultacji społecznych.

Warto przypomnieć, że Polska jest jednym z nielicznych krajów bez rozwiązań typu no-fault. Krokiem w stronę stworzenia takowego systemu było powołanie do życia w 2012 r. wojewódzkich komisji orzekających o zdarzeniach medycznych. Jednak szybko okazało się, że ustawowe 4 miesiące na rozpatrzenie sprawy, to często za krótki czas, a rekompensaty oferowane pacjentom bywały śmiesznie niskie. Dlatego to rozwiązanie nie cieszy się popularnością.

Przypomnijmy również, że projekt ustawy, która wprowadziłaby system no-fault na polskim gruncie, powstał w 2017 roku. Od tego czasu nic w tej sprawie nie zrobiono.