„Debata z wszystkimi środowiskami, związkami zawodowymi, organizacjami pacjenckimi jest zadaniem bardzo trudnym, ale nie karkołomnym. Spotykałem się w trakcie dwóch miesięcy urzędowania z wieloma interesariuszami w sektorze ochrony zdrowia. Wiem, że są to osoby bardzo rozsądnie podchodzące do problemów, jakie występują w systemie ochrony zdrowia. Wczoraj spotkałem się na przykład z samorządem i związkiem zawodowym pielęgniarek i położnych. Widząc dramatyczną sytuację, próbujemy wspólnie znaleźć jej rozwiązania. W tym miesiącu ogłosimy skład komitetu organizacyjnego. Przedstawi on propozycje utworzenia rady programowej, a następnie w maju-czerwcu rozpoczniemy pierwszą z debat, które będą odbywać się z częstotliwością od 1 do 2 miesięcy. Tematów jest ogrom. Musimy zgromadzić większość osób, które uczestniczą w systemie ochrony zdrowia, począwszy od strony społecznej, pracodawców, po pracowników, związki zawodowe” – zapowiedział podczas III Forum Wyzwań Zdrowotnych Łukasz Szumowski, minister zdrowia.
„Mamy wzrost nakładów na ochronę zdrowia w Polsce, bo pierwszym punktem tego porozumienia było to, z czym zgadzamy się wszyscy, że finansowanie ochrony zdrowia powinno rosnąć. Udało nam się wspólnie z premierem i ministrem finansów wypracować stanowisko rządu, które mówi, że w tym zakresie przyspieszamy. Właśnie z tych pieniędzy, które będą przeznaczone dodatkowo na ochronę zdrowia, będą także pieniądze na wynagrodzenia. Będą one częścią finansowania świadczeń” – dodał.
Na pytanie, czy nie obawia się, że wyższe wynagrodzenia za podjęcie pracy w Polsce po zakończeniu specjalizacji może spowodować negatywną reakcję całego środowiska, skoro porozumienie, z którym była podpisywana umowa, nie reprezentuje wszystkich, minister zauważył, że rezydenci sami podpisali to porozumienie.
„Powiem szczerze, że jestem bardzo zbudowany postawą młodszych kolegów, bo jeżeli w trakcie negocjacji godzą się na pewne obniżki wynagrodzeń dla młodszych kolegów, którzy najmniej wiedzą i najwięcej się uczą, i w trudnej sytuacji kadrowej w Polsce zobowiązują się do pracy w kraju do pięciu lat, to świadczy tylko o ich odpowiedzialności. Nikt nie ma obowiązku przyjęcia tego, co ja proponuję. Może nie przyjmować kwot podwyżek jakie zostały zawarte w porozumieniu i wówczas nie musi podpisywać zobowiązania, że będzie dłużej pracował w Polsce”– podsumował.









































