„My nie widzimy nic, a Wy – czy widzicie nas?” pod takim hasłem planowana jest na 15 października manifestacja osób niewidomych i słabowidzących. „Chcemy żyć normalnie, a jesteśmy wykluczani: nie uczymy się, bo szkoły nie są przystosowane, nie pracujemy, bo pracodawcy boją się i nie wiedzą jak dostosować miejsce pracy dla niewidomego. Szansą miał być program „Dostępność +”, jednak on nie jest dla nas, bo skupia się na osobach poruszających się na wózkach” – tłumaczy Marek Kalbarczyk, prezes Fundacji Szansa dla Niewidomych, dyrektor fundacyjnego Instytutu Rehabilitacji Niewidomych. Data jest nieprzypadkowa – 15 października to Międzynarodowy Dzień Białej Laski.
Jak podaje fundacja o ile dla innych grup osób niepełnosprawnych 9 proc. obiektów jest dostępnych, dla niewidomych jest to jedynie 0,5 proc., co oznacza ok. 1 na 200 obiektów. Przykładem są chociażby lokale wyborcze, które nie są dostosowane do potrzeb osób z dysfukcjami wzroku.
„Problemów z jakim się borykamy mógłyby wyliczać bez końca. Nowoczesne technologie, takie jakby chociaż jak dotykowe mapy, ścieżki naprowadzające, monitory brajlowskie są w stanie wyeliminować bariery, ale znakomitą większość niewidomych w Polsce po porostu na to nie stać” – wyjaśnia Kalbarczyk.
Podkreśla, że duża część osób niewidzących korzysta z rent socjalnych (czyli dostaje ok. 900 zł miesięcznie), a nawet jeśli ma pracę to średnia zarobków nie przekracza 2 tys. brutto. W dodatku PFRON czy też samorządy nie fiansują całego kosztu potrzebnego sprzętu. „Wymaganie od osób niewidomych wkładu własnego, najczęściej 10 proc. całej kwoty, to tak jak pobieranie podatku od niepełnosprawności” – uważa Kalbarczyk.
Podaje dane VFO: w Niemczech na zakup nowoczesnych technologii otrzymuje wsparcie co roku około 1500 niewidomych i 15000 słabowidzących, a w Polsce 10 razy mniej. „To oznacza, że skazuje się nas na wykluczenie społeczne” – podkreśla.
Pytany o to co należałoby zrobić w pierwszym rzędzie, by poprawić sytuację niewidomych uważa, że trzeba przede wszystkim uruchomić centra rehabilitacji, ale nie tej medycznej, ale społecznej oraz zmienić prawo m.in. budowlane. Przykładem jest Francja, gdzie zmienione prawo budowlane nakłada obowiązek na inwestora pełnego dostosowania obiektu do potrzeb wszystkich osób niepełnosprawnych – w innym przypadku budynek nie zyska pozwolenia na użytkowanie i nie można go otworzyć. Kalbarczyk uważa też, że zamiast rent socjalnych niewidomi powinni otrzymywać dodatek – tak by sfinansować i tak zwiększone koszt życia osoby niewidomej (renta narzuca ograniczenia jeśli chodzi o kwoty które można dorobić, dodatek nie zawierał by takich ograniczeń).









































