Szumowski zapowiedział podwyżki płac

Podczas Forum Ekonomicznego, które właśnie odbywa się w Krynicy odbyło się po raz pierwszy nieformalne posiedzenie rządu poświęcone sprawom ochrony zdrowia. „Właściwie każdy z nas w jakieś części jest ministrem zdrowia” – mówili zgodnie paneliści. – „To znak, że zdrowie naprawdę traktujemy priorytetowo”.

„Wydatki na ochronę zdrowia traktujemy jak inwestycję, a nie jak kolejny wydatek. Wiemy, że ta inwestycja się zwróci, chociaż jest to inwestycja długofalowa” – tłumaczył Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju. – „Wbrew pozorom wydatki na system zdrowia w Polsce nie są takie niskie, bo to około 100 mld zł rocznie, a jeśli dodamy do tego pieniądze prywatne to wyjdzie nam, że na zdrowie przeznaczamy nie 5 proc. PKB, a około 9. To już niezły wynik. Moi zdaniem więc nie wysokość nakładów jest najważniejsza, ale to jak te pieniądze są wydawane”.

Z kolei minister Elżbieta Rafalska (min. pracy, polityki społecznej i rodziny) podkreślała, że rośnie problem wydatków pośrednich – rent, zasiłków chorobowych itp.
„tylko same zwolnienia lekarskie kosztują nas 37 mld zł. To pieniądze, które wydajemy na wypłaty rent, zasiłków chorobowych. Co warte podkreślenia ze zwolnień korzystają głównie osoby młode – 30-50 letnie. Kolejnym problemem jest wczesne wychodzeniem z rynku pracy osób stosunkowo młodych” – wyjaśniała.

Przytaczała przykład pakietu rozwiązań jakie zostały przygotowane dla niepełnosprawnych. „Będziemy starali się wdrożyć kolejne rozwiązania tak, aby chorzy przewlekle nie musieli rezygnować z pracy i przechodzić na renty” – tłumaczyła Rafalska.

Łukasz Szumowski, minister zdrowia, podkreślał z kolei, że niespotykany do tej pory wzrost nakładów na zdrowie do 6 proc. PKB musi zostać sprawiedliwie podzielony.
„To dla mnie najważniejsze wyzwanie. Na pewno zostaną podniesione wydatki na profilaktykę” – mówił minister zdrowia. – „Chcemy płacić za efekt leczenia, ale to tego potrzebne są rejestry, e-rozwiązania i te powoli wdrażamy. Kolejnym wyzwaniem jest niedobór kadr. Widzę zapóźnienia w płacach – w innych sektorach płace rosły znacznie szybciej niż w medycynie i to trzeba zmienić”.