Szpitale powiatowe chcą zwiększenia ryczałtu o co najmniej 15 proc.

Przed Ministerstwem Zdrowia protestowali dyrektorzy szpitali powiatowych i przedstawiciele samorządów. „Naszym głównym postulatem jest uregulowanie płac wszystkich grup pracowników medycznych. Żądania płacowe nas dobijają, bo rządzący zapomnieli że w szpitalach nie pracują wyłącznie lekarze i pielęgniarki” – podkreślał Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.

Jak wyjaśniał zadłużenie rośnie w zatrwrażającym tempie – w ubiegłym roku samorządy musiały zapłacić 180 mln zł za zobowiązania szpitali, które do nich należą. Dla porównania rok wcześniej było to jedynie 40 ml zł. To efekt porozumień płacowych jakie minister zdrowia podpisał z niektórymi grupami zawodowymi obiecując podwyżki. 'Pominięte’ zawody : fizjoterapeuci, diagności laboratoryjni czy technicy radiologii, także upomnieli się o nie upomnieli. I dlatego przyjechali dziś pod resort zdrowia. Ostrzegają, że jeśli sytuacja się nie zmieni to szpitale zaczną upadać, a przecież to właśnie w powiatach wykonuje się większość (60 proc.) wszystkich świadczeń szpitalnych.

Ryczałty dla szpitali funkcjonujących w sieci, wyliczone zostały na podstawie wykonania 2015 r., aktualnie nie wystarczają na pokrycie kosztów ich funkcjonowania, w związku z czym ogromna większość szpitali w Polsce zakończyła ubiegły rok stratami, w znacznej mierze wymagającymi pokrycia przez organy założycielskie.

Dyrektorzy szpitali przypomnieli, że 5 marca skierowali do ministra zdrowia list otwarty z apelem o podjęcie natychmiastowych działań naprawczych, ale – ich zdaniem – nie zostały poczynione żadne kroki, które miałyby na celu wyraźną poprawę sytuacji. „Dotyczy to nie tylko kwestii finansowania prowadzonej przez nas działalności, ale również konsekwencji wprowadzenia nowych norm zatrudnienia pielęgniarek w przeliczeniu na łóżko” – piszą w petycji.

„Nie ma ochrony zdrowia bez pieniędzy. Średnia w Polsce wynosi 1600 dolarów na obywatela, podczas gdy w krajach zachodniej Europy jest to 3200 dolarów. To pokazuje przepaść jaka nas dzieli. Najwyższy czas zacząć tę przepaść zasypywać” – tłumaczył Malinowski.

Protestujący złożyli na ręce wiceministrów zdrowia Miłkowskiego i Gadomskiego petycję ze swoimi żądaniami. Prócz uregulowania spraw związanych z zarobkami, chcą także wzrostu wyceny wszystkich świadczeń o minimum 15 proc., wyrównania kosztów świadczeń szpitalnych za 2018 rok i pełnego finansowania świadczeń ratujących życie (m.in tych na oddziałach intensywnej terapii czy oddziałach udarowych).

„Będziemy kontynuować dialog. Mam nadzieję, że rozmowy będą kontynuowane” – mówił Sławomir Gadomski odbierając petycję.