Szansa na dłuższe i lepsze życie chorych z rakiem prostaty

Rak prostaty to jeden z najczęstszych nowotworów złośliwych u mężczyzn. W 2016 roku zachorowało na niego prawie 16 tys. mężczyzn, wynika z danych Krajowego Rejestru Nowotworów. Najczęściej nowotwór ten wykrywa się u mężczyzn powyżej 65. roku życia, ale coraz częściej chorują panowie, którzy nie ukończyli 45. roku życia.
„Średnia wieku pacjentów, którzy rozpoczynają leczenie, wynosi 69 lat, ale są też zdecydowanie młodsi. Mój najmłodszy pacjent miał zaledwie 34 lata” – wyjaśnia dr Artur Drobniak z Oddziału Klinicznego Onkologii w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie.

Można zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka prostaty. Aby tak się stało, mężczyzna musi dbać o siebie: być aktywnym fizycznie i zdrowo się odżywiać, a przede wszystkim unikać tłuszczy zwierzęcych, które wpływają na gospodarkę hormonalną w organizmie i mogą działać karcynogennie.

„Nie ma badań, które jednoznacznie dowodzą, że aktywność fizyczna chroni przed rakiem prostaty, ale wiadomo, że zachowania prozdrowotne wzmacniają organizm. Nie dają jednak gwarancji, że rak się nie rozwinie” – podkreśla dr Drobniak.

Na wczesne wykrycie raka prostaty pozwala badanie PSA, któremu regularnie powinien poddawać się każdy mężczyzna po 50.
„Badanie to co prawda budzi wiele wątpliwości i jest mało dokładne, ale pozwala stwierdzić, czy coś dzieje się w organizmie. W połączeniu z badaniem per rectum jest łatwo dostępną i skuteczną metodą pozwalającą u większości pacjentów określić ryzyko zachorowania na raka prostaty. Niestety duża część mężczyzn ma duże obiekcje co do badania przez odbytnicę, uznając to badanie za zbyt krępujące” – przyznaje dr Drobniak. – „A odmowa może mieć ważne konsekwencje zdrowotne”.

Wcześniej, bo już od 40. roku życia, badaniom profilaktycznym powinien poddawać się mężczyzna, u którego w rodzinie były zachorowania na raka prostaty.
„Częstotliwość badania PSA i per rectum zależy od tego, ile osób chorowało w rodzinie, w jakim wieku rozwinął się u nich rak i jak blisko osoby te są spokrewnione z pacjentem. Jeśli na raka prostaty chorowało kilka osób w rodzinie, nowotwory pojawiły się u nich w młodości i łączy nas z tymi krewnymi bardzo bliskie pokrewieństwo, wtedy badania należy wykonywać nawet każdego roku. Gdy zaś w rodzinie zachorowała jedna osoba i miała wtedy 80 lat, to wystarczy poddać się badaniom profilaktycznym co kilka lat” – wyjaśnia dr Drobniak.

Gdy pojawią się dokuczliwe objawy, np. problemy z oddawaniem moczu czy częste nocne wizyty w toalecie, wtedy niezbędna jest wizyta u lekarza.
„Nie można tych symptomów bagatelizować i zakładać, że to zapalenie dróg moczowych i samemu się leczyć. Leki przeciwzapalne mogą łagodzić dolegliwości, ale mogą też maskować objawy raka, który przez ten czas będzie się rozwijać” – mówi dr Drobniak.

Jak we wszystkich nowotworach, także w przypadku raka prostaty – im wcześniej zostanie wykryta zmiana, tym większa szansa na radykalne wyleczenie i mniej powikłań. „Wcześnie wykryty rak prostaty można definitywnie wyleczyć za pomocą chirurgii i/lub radioterapii” – tłumaczy ekspert.
Ale nie wszyscy pacjenci z nowotworem rozpoznanym na wczesnym etapie zostają poddani leczeniu.
„Jeśli pacjent jest w starszym wieku, nie ma żadnych objawów, a rak ma niewielkie rozmiary i niski stopień złośliwości, to wystarczy taką osobę jedynie obserwować. Guz do wielkości jednego centymetra może się rozwijać przez wiele lat i nie dawać żadnych objawów. Zupełnie inaczej jest na przykład z chorym na raka płuca. Gdy guz w płucu ma 1 cm i pacjent zaniecha leczenia, to rak może go zabić już w ciągu kilku miesięcy” – wyjaśnia dr Drobniak.
Ważne jest jednak, aby tacy pacjenci z rakiem prostaty byli pod stałą kontrolą lekarza. „Gdy bowiem zacznie się dziać coś niepokojącego, np. rak da o sobie znać, przyspieszy wzrost, a PSA zacznie rosnąć, będzie można szybko wdrożyć terapię” – dodaje doktor.

Podstawową metodą farmakologicznego leczenia pacjentów z rakiem prostaty jest terapia hormonalna. Jej najważniejszą rolą jest wyeliminowanie z organizmu testosteronu lub zablokowanie jego działania. Testosteron bowiem stanowi swoiste „paliwo” dla komórek raka prostaty. Hormonoterapia bazuje na lekach podawanych podskórnie, które w znaczący sposób obniżają poziom tego hormonu. Inną metodą jest podawanie tabletek, które uniemożliwiają działania testosteronu w samej komórce raka.

Obecnie dostępne są już leki nowej, drugiej generacji, które zdecydowanie skuteczniej blokują rozwój guza nowotworowego w porównaniu ze znanymi wcześniej preparatami. Są to tak zwane nowoczesne antyandrogeny. Leki te hamują konkretny punkt w mechanizmie podziału komórkowego, dlatego często nazywane są lekami celowanymi.

W Polsce w ramach programów lekowych są refundowane dwa leki z tej grupy. Są one dostępne dla pacjentów z rakiem prostaty opornym na kastrację, u których doszło już do przerzutów. Niedawno Rada Przejrzystości działająca przy Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji uznała za zasadne objęcie refundacją jeszcze jednego nowoczesnego leku, który wykazał swoje działanie w grupie chorych, u których nie stwierdzono zmian metastatycznych, ale istnieje duże ryzyko progresji nowotworu i pojawienia się przerzutów.

Lek pozytywnie zaopiniowany przez AOTMiT zaliczany jest do grupy antyandrogenów. Blokuje działanie testosteronu oraz innych męskich hormonów zwanych androgenami. Dzięki temu spowalnia wzrost raka prostaty. Z badań wynika, że przynosi on między innymi korzyść pacjentom, którzy mają raka prostaty opornego na kastrację (czyli ich nowotwór nie reaguje na leczenie obniżające poziom testosteronu), u których istnieje duże ryzyko powstania przerzutów.

Wdrożenie terapii nowoczesnym antandrogenem może opóźniać pojawienie się zmian przerzutowych nawet o dwa lata – zmniejsza ryzyko zgonu, opóźnia wzrost PSA i czas do rozpoczęcia chemioterapii. Wydłuża też czas do pojawienia się objawów choroby i pogorszenia komfortu życia. Co ważne jest to terapia lekiem doustnym, a to kluczowe z punktu widzenia komfortu pacjenta. Dodatkowo jego stosowanie obarczone jest małą ilością działań niepożądanych.

„Każdy z tych nowych leków przyda się w leczeniu pacjentów z rakiem prostaty, bo każdy ma nieco inny mechanizm działania. Jeśli zatem u chorego przestanie działać jeden z nich, można podać mu kolejny. Leki te mają udowodnione bezpieczeństwo, działają na poziomie komórkowym i dzięki temu pacjent może stosować je przez wiele lat przy akceptowalnych skutkach ubocznych. Jeśli skuteczność leczenia wyczerpuje się, a pacjent kwalifikuje się do kolejnej linii leczenia dobiera się następny lek, który ma szansę zadziałać” – tłumaczy dr Drobniak. Takie sekwencyjne leczenie (czyli następujące jedno po drugim) przynosi bardzo dobre efekty terapeutyczne, o czym już wiemy na przykładzie takich nowotworów jak rak jelita grubego czy piersi.

W momencie rozpoznania zaawansowanego raka prostaty choroba jest wrażliwa na samo obniżenie poziomu testosteronu.
„Stosujemy wówczas leki podawane drogą podskórną co 3-6 miesięcy. Taka terapia pozwala wydłużyć życie, zredukować dokuczliwe objawy choroby i oddalić moment pojawienia się nowych przerzutów” – mówi dr Drobniak.

W niektórych przypadkach, zwłaszcza jeśli u pacjenta lekarze stwierdzają dużą ilość przerzutów, standardem jest podawanie chemioterapii.
„Najczęściej jest to docetaksel, cytostatyk znany już od dawna. Pewnej grupie chorych przynosi on korzyści” – tłumaczy ekspert.
Ma on jednak sporo wad – jest podawany dożylnie we wlewach, czyli terapia musi odbywać się w szpitalu i może powodować uszkodzenie szpiku kostnego czy śluzówek przewodu pokarmowego.

Lekarze uważają, że nowe leki należałoby podawać chorym jak najwcześniej. „Im wcześniej pacjenci dostaną te nowe leki, tym dłużej będą w dobrej kondycji i mają szanse na dłuższe życie” – uważa dr Drobniak.
Leki te są w tabletkach. Mają co prawda działania niepożądane, ale w porównaniu z chemioterapią objawy te z reguły są mniej uciążliwe i łatwiejsze do kontrolowania. Leki te mogą wywoływać uczucie zmęczenia, zmiany skórne, zaburzenia pracy jelit. Istnieją jednak metody, które pozwalają skutecznie łagodzić te dolegliwości. „Działania niepożądane, jakie te leki wywołują, są na ogół przemijające, dają się przewidzieć i kontrolować. Większość pacjentów jest sobie w stanie z nimi poradzić w warunkach domowych, bez konieczności wizyt w szpitalu” – zapewnia dr Drobniak.

Dzięki nowym terapiom rak prostaty staje się chorobą przewlekłą.

Tabletki chorzy mogą przyjmować w domu. Jeśli zaś po ich zastosowaniu pojawią się uciążliwe działania niepożądane, pacjenci mogą zredukować dawkę i zastosować leczenie objawowe. Oczywiście pod warunkiem, że zostali odpowiednio poinformowani o takiej możliwości.
„Mam wielu pacjentów, którzy dostawali nowe leki i jak do tej pory żaden z nich nie zakończył terapii z powodu działań niepożądanych leku” – wyjaśnia lekarz.

Rak prostaty najczęściej wykrywany jest u mężczyzn w starszym wieku i już schorowanych, którzy są przyzwyczajeni do brania różnych leków doustnych. Dlatego przyjmowanie kolejnych tabletek nie jest dla nich dużą przeszkodą. Co innego wlewy. Pacjenci muszą wtedy co kilka, kilkanaście dni jeździć do szpitala i za każdym razem spędzać tam wiele godzin, a to zaburza ich dotychczasowe życie.

„Nowe leki opóźniają czas do pogorszenia się jakości życia” – mówi dr Drobniak.
Dzięki nim komfort życia chorych jest zachowany na długi czas. Leczenie nowoczesnymi antyandrogenami w formie tabletek nie destabilizuje codziennego funkcjonowania. Jest to szczególnie ważne dla młodszych pacjentów, którzy prowadzą aktywne życie zawodowe i społeczne.