W Polsce nie raportuje się przypadków sepsy

Światowe dane wskazują, że w 2017 roku zanotowano od 38 do 62,9 milionów przypadków sepsy, z czego 10-12 milionów zakończyło się śmiercią. W Polsce, w zależności od podmiotu raportującego, informacje dotyczące liczby przypadków sepsy znacząco się różnią. Eksperci są zgodni, w Polsce brakuje rzetelnych danych dotyczących zapadalności i śmiertelności związanych z sepsą, co znacznie utrudnia działania mające na celu jej zwalczanie.

Sepsa to zagrażająca życiu dysfunkcja narządów, spowodowana niewłaściwą (rozregulowaną) reakcją organizmu na zakażenie. Może rozwinąć się ona u każdego, jednak pewne grupy są szczególnie narażone na jej wystąpienie, są to m.in. noworodki, niemowlęta w pierwszych 6 miesiącach życia, osoby po 65. roku życia, pacjenci z upośledzoną odpornością, czy osoby cierpiące na choroby przewlekłe.

„Należy pamiętać, że każdy drobnoustrój może być przyczyną sepsy – w tym wirusy – także wirus SARS-CoV-2. Liczba odnotowanych przypadków sepsy w Polsce, jak i na świecie systematycznie rośnie, szczególnie w dobie pandemii. Niewątpliwie do wzrostu liczby przypadków sepsy przyczynił się rozwój medycyny, który umożliwił wczesne rozpoznanie i prowadzenie intensywnej terapii u pacjentów, którzy jeszcze kilka, kilkanaście lat temu by takiej opieki nie otrzymali, wpływ na zwiększenie liczby rozpoznań przypadków sepsy ma także wzrost średniej długości życia oraz lepsza diagnostyka” – wyjaśnia prof. Andrzej Kübler, Prezes Stowarzyszenia na Rzecz Badania i Leczenia Sepsy „Pokonać Sepsę”.

W sierpniu tego roku eksperci pod redakcją prof. Marzenny Bartoszewicz przygotowali rekomendacje dotyczące zasad diagnostyki zakażeń krwi. Autorzy wskazują, że przy podejrzeniu sepsy kluczowe dla przeżycia pacjenta jest szybkie postawienie właściwej diagnozy. Należy jak najszybciej wdrożyć postępowanie umożliwiające dokładną diagnostykę mikrobiologiczną, utrzymanie funkcji życiowych pacjenta oraz jego leczenie, a pobranie krwi na posiew powinno, w miarę możliwości, nastąpić przed podaniem antybiotyków.

„Standardem w przypadku podejrzenia sepsy jest klasyczna diagnostyka mikrobiologiczna, jedyna która daje możliwość identyfikacji drobnoustroju i oznaczenia wrażliwości na antybiotyki, co pozwala na terapię celowaną u pacjenta. Patrząc szerzej takie badanie wykonywane u wszystkich pacjentów z sepsą pozwala na wykonanie mapy mikrobiologicznej oddziału i wdrożenie racjonalnej terapii empirycznej” – dodaje prof. Marzenna Bartoszewicz, konsultant wojewódzki w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej, wiceprezes Zarządu Towarzystwa Mikrobiologii Klinicznej.

Opublikowany w maju 2018 r. raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK) dot. zakażeń w szpitalnych rozpoczął dyskusję na temat zapobiegania, monitorowania i leczenia sepsy. Wskazane w raporcie rekomendacje nie zostały jednak dotąd wdrożone. Szpitale i odziały intensywnej terapii (OIT) oraz szpitalne oddziały ratunkowe (SOR) nie mają obecnie wymogu rejestracji przypadków sepsy. Brak rzetelnych informacji utrudnia prowadzenie skutecznych działań mających na celu leczenie sepsy. W obowiązującym na świecie od 2019 roku systemie kodowania chorób ICD11 (International Classification of Diseases) występują kody rejestrujące odpowiednio sepsę bez i ze wstrząsem septycznym.

W Polsce obowiązuje system ICD10, a umieszczone w nim kody dla sepsy nie zostały w Polsce wprowadzone, co utrudnia jej raportowanie. Resort zdrowia jest co prawda w trakcie prac nad przygotowaniem polskiego tłumaczenia klasyfikacji ICD11, nie znany jest jednak dokładny termin jej aplikacji do systemu. Zgodnie z założeniami Światowej Deklaracji w Sprawie Sepsy, do 2020 roku systemy opieki zdrowotnej powinny wdrożyć rejestry przypadków sepsy do obowiązkowego systemu gromadzenia danych. Polscy eksperci są zgodni, należy niezwłocznie przygotować narzędzia do kontroli jakości, wdrożyć skuteczne zespoły szybkiego reagowania oraz monitorować, raportować i oceniać skuteczność działań profilaktycznych i leczniczych. Tylko w taki sposób można skutecznie walczyć z sepsą.