PARTNERZY SERWISU

GSK Logo
Novartis
wtorek, 21 lipca, 2026
Novartis

Novartis Poland partnerem portalu isbzdrowie.pl.

GSK Logo

GSK partnerem portalu isbzdrowie.pl.

Strona główna Aktualności Leczenie chorych na POChP trudniejsze przez COVID-19

Leczenie chorych na POChP trudniejsze przez COVID-19

prof. dr hab. n. med. Adam Antczak, kierownik Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi

Pacjenci cierpiący na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP) są jedną z grup najbardziej narażonych na ciężki przebieg COVID-19. Jednak diagnozowanie POChP w czasie pandemii koronawirusa jest ograniczone. Głównym powodem są obostrzenia związane z wykonywaniem spirometrii, która jest podstawowym badaniem, pozwalającym na obiektywną ocenę czynności płuc pacjenta. W marcu zeszłego roku została zaliczona do badań obarczonych szczególnie wysokim ryzykiem transmisji wirusa SARS-CoV-2, zwłaszcza na personel medyczny. Szacuje się, że w związku z tym liczba badań spirometrycznych w ostatnim roku spadła nawet o 60 proc.

„POChP jest bardzo ciężką chorobą, predysponującą do zakażenia SARS-CoV-2. Nie tylko łatwiej się zakazić SARS-CoV-2 mają tę chorobę, wiąże się ona również z cięższym przebiegiem COVID-19. U osób cierpiących na POChP ryzyko cięższego przebiegu COVID-19 jest około osiem razy większe niż w przypadku zdrowych osób. Jednocześnie ryzyko ciężkiej postaci COVID-19 u takich pacjentów, która wymaga leczenia w warunkach intensywnej terapii, wzrasta siedemnastokrotnie. Co za tym idzie, jeżeli chory na POChP jest siedemnastokrotnie częściej hospitalizowany niż człowiek, który jest od tej choroby wolny, ryzyko jego śmierci z powodu COVID-19 jest również dużo wyższe” – zwraca uwagę prof. dr hab. n. med. Adam Antczak, Kierownik Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

„Część pacjentów cierpiących na POChP ma tak ciężką postać tej choroby, że przebiega ona z niewydolnością oddechową, co utrudnia terapię zakażonych SARS-CoV-2. Jest to sytuacja, w której płuca nie mają odpowiedniej powierzchni by sprawnie wchłaniać tlen i wydalać dwutlenek węgla i niestety nie dostarczają wystarczających ciśnień tlenu do krwi. Mamy wtedy do czynienia z przewlekłą niewydolnością oddechową. Wówczas gdy nie jest jednocześnie usuwany dwutelenek węgla mówimy już o całkowitej niewydolności oddechowej. Jeżeli u chorego w takim stanie dojdzie do zakażenia, szczególnie COVID-19, następuje zapalenie płuc, które dodatkowo potęguje zaburzenia wymiany gazowej. W przypadku całkowitej niewydolności oddechowej i zmiany regulacji wymiany gazowej, może okazać się, że pacjent chory na POChP, z przewlekłą niewydolnością oddechową, nie będzie mógł dostawać dużych przepływów tlenowych w trakcie leczenia COVID-19. Tak duża podaż tlenu może z bowiem wyłączyć ośrodek oddechowy. Wówczas dochodzi do hiperkapni, czyli bardzo wysokiego ciśnienia dwutlenku węgla we krwi tętniczej, w wyniku której pacjent może umrzeć. Ryzyka związane z tlenoterapią u osób, które chorują na COVID-19 w przebiegu POChP w tym przypadku są więc duże. Chorzy na POChP, którzy nie mają przewlekłej niewydolności oddechowej mogą jednak dobrze tolerować wysokie przepływy tlenu” – dodaje prof. dr hab. n. med. Adam Antczak.

Ekspert wskazuje na trudności, jakie napotykają lekarze leczący pacjentów z POChP w dobie pandemii koronawirusa.

„W Polsce wykonuje się mniej spirometrii, dlatego, że w trakcie takiego badania posługujemy się manewrem natężonego wydechu. Polega on na tym, że pacjent, po głębokim wydechu, wykonuje głęboki gwałtowny wdech i z całej siły wykonuje wydech, który jest maksymalnie silny i szybki. Oczywiście, u osoby zakażonej generuje w ten sposób aerozol, który jest bardzo zakaźny. W związku z tym spirometria rzeczywiście jest badaniem bardzo wysokiego ryzyka transmisji wirusa SARS-CoV-2 i zagraża bezpośrednio osobom, znajdującym się w pomieszczeniu, w którym przeprowadzane jest badanie. W związku z tym, zarówno Europejskie Towarzystwo Oddechowe, jak i Polskie Towarzystwo Chorób Płuc, wydały zalecenia do wykonywania spirometrii, opisując dokładnie warunki, w jakich powinna być wykonana. Chodzi m.in. o metraż pomieszczeń, ich wietrzenie, czy zabezpieczenie personelu. Nie znaczy to jednak, że spirometrii nie należy wykonywać w ogóle. Badanie to powinno zostać wykonane, kiedy jest niezbędne do podjęcia decyzji terapeutycznej. W przypadku POChP spirometria jest niezbędna do zdiagnozowania tej choroby. Dlatego też u chorych, których podejrzewamy o POChP, spirometria powinna być wykonana zgodnie z zaleceniami, i jest niezbędna do podjęcia decyzji terapeutycznej, np. wprowadzenia właściwych leków czy przy kwalifikacji chorych do zabiegów. Czy powinniśmy wykonywać ją jako monitorowanie stanu układu oddechowego? To zależy od sytuacji. Obecnie, w czwartej fali pandemii, kiedy mamy bardzo zakaźne typy wirusa i bardzo dużo osób zakażonych uważam, że nie powinniśmy. Zagraża to bowiem zbyt wielu ludziom. Sytuacja ta zapewne zmieni się za kilka miesięcy, kiedy liczba zachorowań na COVID-19 znacząco spadnie. Natomiast w przypadkach, gdzie to jest niezbędne, należy spirometrię wykonać. Trzeba przy tym stosownie zabezpieczyć się i respektować zalecenia, które są wydane przez odpowiednie towarzystwa medyczne” – wskazuje prof. Antczak.

POChP powoduje nieodwracalnie postępujące zmiany w płucach, ograniczających przepływ powietrza przez drogi oddechowe. POChP należy do głównych przyczyn przewlekłej chorobowości i umieralności na świecie i zajmuje 4. miejsce wśród przyczyn zgonów. Szacuje się, że w Polsce choruje na nią 2,5 mln osób, z czego trzy czwarte nie jest zdiagnozowanych. Co roku na POChP w naszym kraju umiera 15 tys. osób.