„Narodowy Fundusz Zdrowia jest wypłacalny. Nie możemy dzisiaj opowiadać, że doszło do katastrofy, zapaści i bankructwa w sytuacji, kiedy wydajemy co roku więcej na ochronę zdrowia. W ciągu 2 ostatnich lat wydatki wzrosły ze 185 mld zł do 237 mld zł. Oznacza to o 52 mld więcej” – wyjaśnił premier Donald Tusk podczas szczytu medycznego „Bezpieczny Pacjent”.
Jak dodał, plan wydatków na 2026 rok jest jeszcze wyższy – 248 mld zł.
Jednocześnie zapewnił, że nie jest planowane podniesienie składki zdrowotnej – ani w tym, ani w przyszłym roku. Jednak nie padły propozycje innego finansowania systemu ochrony zdrowia. Warto przypomnieć, że wszystkie kraje gdzie obowiązuje system składkowy (np. Niemcy) mają właśnie kryzys w ochronie zdrowia.
„Nie okładajmy się zdrowiem pacjentów po głowach” – apelował Tusk na koniec.
Z kolei minister Jolanta Sobierańska-Grenda przytoczyła listę sukcesów jakie – jej zdaniem – osiągnął resort zdrowia. Jednym z nich jest m.in. Krajowa Sieć Kardiologiczna, „którą wdrażamy” czy zniesienie limitów na opiekę paliatywną i hospicyjną.
„Po zmianie przepisów i podniesieniu wycen wizyt w AOS (ambulatoryjnej opiece specjalistycznej) odnotowaliśmy 12 procentowy wzrost przyjęcia pacjentów jednorazowych” – uzupełniał tę listę Filip Nowak, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.
Jednak konkretnych rozwiązań podczas spotkania nie wymieniono. „Jaka jest strategia wyjścia z tego kryzysu finansowego?” – pytała wprost Dorota Korycińska, prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej. W odpowiedzi usłyszała, że Ministerstwo zdrowia zamierza powołać specjalny zespół by debatować w tej sprawie.
„Mamy dosyć niekończących się dyskusji i opowiadania kto zawinił. Już dawno to powinno zostać zrobione (strategia – przyp. red.) kiedy tylko pojawiły się pierwsze sygnały o problemach ze świadczeniami i o tym, że zabraknie pieniędzy i w budżecie NFZ pojawi się dziura. To był to ostatni moment by dyskutować, teraz powinniśmy dostać konkretne rozwiązania „na stół”. Prawdę mówiąc liczyłam na to, że dzisiaj je usłyszymy. Za to usłyszeliśmy od ministra Domańskiego (ministra finansów – przyp. red.), że dosypujemy pieniędzy, a to nie jest rozwiązanie” – komentuje dla ISBzdrowie Korycińska. – „Przykro mi było słuchać, że planu żadnego nie ma i dopiero będzie on tworzony”.
Przeciwnego zdania jest Wojciech Wiśniewski, członek Komitetu ds. Ochrony Zdrowia Federacji Przedsiębiorców Polskich, zespołu doraźnego Rady Dialogu Społecznego ds. Ochrony zdrowia oraz Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia, który uważa, że zacząć trzeba od przyczyn.
„Chciałbym żebyśmy zaczęli rozmawiać o przyczynach tego kryzysu, a te są dwie: nakładanie na NFZ zobowiązań bez zapewnienia finansowania, np. retaryfikacja świadczeń o której z góry było wiadomo, że Fundusz tego „nie dźwignie”. Druga to dynamika kosztów. Pamiętajmy, że inflacja w medycynie jest 2,5 krotnie wyższa niż ta w gospodarce. Musimy zacząć ją dusić. Tu mówimy o ustawie o wynagrodzeniach oraz o wysokości kontraktów, o racjonalizacji zatrudnienia, bo mamy duże normy zatrudnienia, nawet do pustych łóżek. Od tego nie ma odwrotu. Większość wydatków w ochronie zdrowia jest sztywna – przecież pacjenci leżący w szpitalach nie udają. W przyszłym roku ma zabraknąć ok. 23 mld zł. To ogromna kwota” – tłumaczy w rozmowie z nami Wiśniewski. – „Nawet jeśli się uda wdrożyć plan oszczędnościowy to zakłada on odzyskanie 10 mld, nadal pozostaje 13, które rząd nie wiadomo skąd weźmie”.
Jak dodaje nie ma na co czekać. „Kolejne posiedzenie zespołu trójstronnego na temat wynagrodzeń jest zaplanowane na 7 stycznia. Ja jestem gotowy do rozmowy już dzisiaj i mogę negocjować aż do skutku. Tylko ta rozmowa musi być poważna. Po 7 miesiącach negocjacji tylko pracodawcy przedstawili swoje stanowisko (zakłada m.in. zmianę wskaźnika waloryzacji). Niech rząd przedstawi swoje, związkowcy swoje i rozmawiajmy” – mówi z determinacją.
Przypomina, że wynagrodzenia w wielu branżach są regulowane, więc nie ma powodu by nie były też w ochronie zdrowia.
O inflacji medycznej mówi też Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.
„Zwiększamy nakłady na zdrowie, rośnie liczba hospitalizacji, operacji itp. Jednak pamiętajmy, że jako społeczeństwo się starzeje, co powoduje, że coraz więcej osób zgłasza się do placówek zdrowotnych, leki drożeją, ba nawet wywóz śmieci jest coraz droższy. Dodatkowo finasowanie np. ratownictwa medycznego przeniesiono z budżetu ministerstwa zdrowia do NFZ. To się wydarzyło w roku 2022. Wtedy na ratownictwo wydawaliśmy 3,5 mld zł, dziś jest to już 10 mld. Mamy 137 proc. inflację w ochronie zdrowia. Pamiętajmy też, że mamy wojnę hybrydową i na to też musimy się przygotować. Na wszystko potrzeba pieniędzy” – podkreśla w rozmowie z ISBzdrowie. – „Potrzebujemy solidarnego płacenia składki, także przez rolników”.
Paradoksalnie najbardziej optymistycznie szczyt ocenili dyrektorzy szpitali.
„Cieszę się, że pewne rzeczy wybrzmiały. Mówienie, że w ochronie zdrowia jest tylko źle to fałszywa narracja. Tylko na przykładzie swojego szpitala mogę wymienić ile się poprawiło” – uważa Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego w Warszawie. – „Trzeba zacząć od remanentu i dzisiaj Pan Premier ten remanent zrobił. Zaapelował o apolityczność, bo polityczne dyskusje do niczego nie prowadzą. Dajmy szansę rządowi popracować”.
„Takie spotkania rozwiewają wątpliwości jakie mamy, uspakajają pacjentów” – komentuje Urszula Łapińska, dyrektor SPZOZ w Łapach. – „Potrzebna jest przede wszystkim strategia, zgadzam się tutaj z przedstawicielką pacjentów. Problemem nie są pieniądze, ale ich lokowanie i wycena świadczeń, która powoduje, że leczenie jednego pacjenta się opłaca, a innego nie”.
W rządowym szczycie medycznym uczestniczyło ok. 250 osób, w tym m.in. Minister Zdrowia oraz Minister Finansów i Gospodarki, a także przedstawiciele samorządów zawodowych, stowarzyszeń szpitali, organizacji pacjentów oraz jednostek samorządu terytorialnego.
Na jutro fundacja onkologiczna Alivia zapowiada protest ws. ograniczania badań obrazowych.








































