Reumatolodzy: zamiast reinwestować oszczędności z leków biopodobnych szpitalom tnie się kontrakty

„Niepokojące, że w niektórych Oddziałach Wojewódzkich Narodowego Funduszu Zdrowia oszczędności, które płatnik osiąga dzięki biologicznym lekom biopodobnym są wykorzystywane do zmniejszenia wartości kontraktów na leczenie pacjentów z chorobami zapalnymi stawów i przeznaczane są na refundację drogich terapii w innych dziedzinach medycyny. To sprzeczne z wieloletnimi deklaracjami regulatora, że efektem obniżania cen leków biologicznych ma być większy dostęp pacjentów do tych terapii” – uważa prof. Włodzimierz Samborski, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego.

W opinii Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego, leczenie chorób reumatycznych rozwijających się na podłożu zapalnym i autoimmunizacyjnym, które w bardzo istotny sposób przyczyniają się do niepełnosprawności, niezdolności do pracy i spadku produktywności, szczególnie jeśli ich początek przypada na wczesny okres życia, powinno być priorytetem państwa. Skuteczne leczenie tych chorób pozwala na ograniczenie kosztów bezpośrednich i pośrednich tych schorzeń, a przez to staje się inwestycją, a nie kosztem dla państwa. Duża skala obniżek kosztów terapii biologicznych powinna skutkować zmianą kryteriów kwalifikacji w poszczególnych programach lekowych, umożliwiając leczenie większej liczby pacjentów z chorobami reumatycznymi. Oszczędności uzyskiwane w reumatologii dzięki objęciu refundacją kolejnych leków biopodobnych nie powinny być relokowane w inne dziedziny medycyny, a reinwestowane w leczenie w chorób reumatycznych – podkreślali eksperci debaty „Optymalizacja modelu opieki u pacjentów z zapaleniami stawów”.

„Źle i zbyt późno leczone choroby reumatyczne w ogromnym stopniu przyczyniają się do niepełnosprawności osób nimi dotkniętych, a tym samym – do spadku produktywności i niezdolności do pracy, generując ogromne koszty dla społeczeństwa i dla systemu ochrony zdrowia. Dostęp pacjentów do nowoczesnego leczenia w Polsce, choć z roku na rok lepszy – między innymi dzięki udostępnianiu pacjentom biologicznych terapii biopodobnych, nadal pozostaje dużym wyzwaniem” – uważa prof. Marek Brzosko, konsultant krajowy w dziedzinie reumatologii, prezes Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego.

W Polsce leczeniem biologicznym objętych jest ok. 3% pacjentów z RZS, przy czym część w ramach badań klinicznych.
„Dla porównania, w krajach Europy Zachodniej odsetek leczonych chorych sięga 30%. Przyczyn tak niskiej dostępności do leczenia jest kilka. Po pierwsze sama formuła finansowania leczenia biologicznego w ramach programów lekowych i restrykcyjne kryteria kwalifikacji do terapii sprawiają, że dostęp ten ograniczony jest wyłącznie do pacjentów z dużą aktywnością choroby. Przyczyną wprowadzenia przed laty leczenia biologicznego do lecznictwa zamkniętego był niski budżet na refundację i wysokie koszty terapii. Obecnie, kiedy na polski rynek wchodzą kolejne biologiczne leki biopodobne i koszt leczenia znacząco się obniżył, z terapii biologicznych mogłaby skorzystać szersza populacja pacjentów, także tych z umiarkowaną aktywnością choroby. Nie będzie to jednak możliwe bez podniesienia wyceny świadczeń w programach lekowych. Już dziś niedoszacowanie kosztów diagnostyki, niska wycena świadczeń, nieuwzględniająca kosztów pracy personelu medycznego oraz brak zachęt finansowych dla lekarzy sprawiają, że ani dyrektorzy placówek, ani sami lekarze prowadzący nie są już zainteresowani zwiększaniem ilości leczonych pacjentów w ramach programów lekowych. Obecny spadek cen leków biologicznych, powodujący uwolnienie znaczących środków finansowych w systemie refundacyjnym, aby mógł w sposób efektywny zostać wykorzystany na zwiększenie dostępu pacjentów do leczenia, powinien w części zostać przeznaczony na wzrost finansowania świadczeń w programach lekowych” – podkreślała Izabela Obarska, niezależny ekspert systemu ochrony zdrowia, była dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji MZ. – „Alternatywnym rozwiązaniem, które może zostać przyjęte przez decydentów, niezwiązanym z koniecznością zmiany wyceny świadczeń, jest od lat postulowane przez pacjentów przeniesienie tańszych terapii biologicznych do refundacji aptecznej. Rozwiązanie to funkcjonuje z powodzeniem w innych krajach Unii Europejskiej. W Polsce, przy wciąż niskim budżecie na refundację oraz przy założeniu braku zmiany obecnie obowiązujących przepisów prawa i tym samym braku możliwości ograniczenia preskrypcji leków biologicznych do lekarzy specjalistów z odpowiednim doświadczeniem w ich stosowaniu, krok ten może wymagać od płatnika publicznego konieczności zwiększenia w sposób znaczący nakładów finansowych na refundację, bez gwarancji na poprawę efektywności leczenia. Ponadto, finansowanie leczenia biologicznego w ramach lecznictwa otwartego, w którym wspólne grupy limitowe i gra rynkowa podmiotów odpowiedzialnych, narażają pacjentów na ciągłe zmiany dopłat, może doprowadzić do częstych zmian terapii spowodowanych wyłącznie względami finansowymi lub też w jeszcze większym stopniu, niż ma to miejsce w programach lekowych, do ograniczenia dostępności do leczenia” – dodaje Obarska.

Zdaniem Marka Tombarkiewicza, dyrektora Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Warszawie, byłego wiceministra zdrowia, zarządzający szpitalami borykają się z brakiem rentowności świadczeń realizowanych w ramach programów lekowych. Popiera on stanowisko PTR oraz innych ekspertów, że wzrost dostępności do leczenia nie będzie możliwy bez rzetelnej wyceny świadczeń i pracy personelu. Brak dobrej wyceny to braki kadrowe, a tym samym mniejsza dostępność świadczenia. „Odpowiednie rozwiązania systemowe w zakresie refundacji terapii biologicznych są kluczowe, ale żeby to osiągnąć i poprawić sytuację pacjentów ze schorzeniami reumatologicznymi potrzebna jest szeroka współpraca. Działania Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego, konsultanta krajowego w dziedzinie reumatologii, Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji oraz Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia powinny wzajemnie się wspierać i uzupełniać” – uważa Tombarkiewicz.

Według Europejskiej Ligi do Walki z Chorobami Reumatycznymi (EULAR) w Europie żyje 120 mln osób z chorobami reumatycznymi i mięśniowo-szkieletowymi. Biorąc pod uwagę, że w Europie żyje 741 mln osób, z chorobą reumatyczną i mięśniowo-szkieletową żyje co szósty Europejczyk. Koszty całościowe tych chorób sięgają około 200 mld euro rocznie. W Polsce z chorobą zapalną stawów według danych Narodowego Funduszu Zdrowia żyje około 600 tys. osób. Wbrew potocznemu przekonaniu, choroby zapalne stawów nie dotyczą osób w wieku podeszłym – często rozpoznawane są w dzieciństwie i młodości oraz dotyczą osób w wieku produkcyjnym. Według danych ZUS, choroby układu kostno-stawowego, mięśniowego i tkanki łącznej generowały w 2017 roku 5,2 mld złotych wydatków ogółem na świadczenia związane z niezdolnością do pracy – z czego 2,1 mld na renty. Ok. 55 proc. osób z chorobami reumatycznymi jest zatrudniona na pełnym etacie, a ponad 13 proc. pracuje w niepełnym wymiarze godzin.
„Należy więc dążyć do zorientowanej na wartość (efektywność) opieki nad chorymi na choroby zapalne stawów. Opieki, w której stosuje się technologie medyczne zawarte w standardach terapii oraz model opieki od wczesnej diagnostyki, poprzez skuteczne leczenie i właściwą rehabilitację. Pozwoli to na możliwie długie życie i aktywność zawodową i społeczną pacjentów, co znacząco poprawi efekty leczenia i ograniczy koszty pośrednie związane z utratą produktywności chorych” – podsumowuje  Jakub Gierczyński, MBA z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.