Powstaje Centrum Kontynencji – pieniądze pochodzą z crowdfundingu

Inkontynencja, czyli nietrzymanie moczu (NTM), to powszechne zjawisko, jednak w Polsce opieka nad pacjentem z tym schorzeniem praktycznie nie istnieje. Dlatego jeszcze w tym roku, w Warszawie, ma powstać pierwsze wzorcowe Centrum Kontynencji, łączące urologię czynnościową, uroginekologię, ambulatoryjną fizjoterapię uroginekologiczną i rehabilitację urologiczną. W ciągu 5 lat Medical Continence Centers planuje otworzyć 10 Centrów Kontynencji MCC w całej Polsce.

Wg danych szacunkowych problem NTM dotyczy ok. 2,5 mln osób, jednak prawdziwe liczby mogą być znacznie wyższe, gdyż intymny charakter schorzenia utrudnia zebranie rzetelnych danych.

„Problem jest ogromny i będzie narastał, jako że wraz ze zmianami demograficznymi przybywa osób ze schorzeniami urologicznymi. Żaden publiczny system nie udźwignie rosnących kosztów opieki zdrowotnej, bez radykalnego wzrostu podatków lub składek” – uważa cytowany w komunikacie prof. Piotr Błędowski, przewodniczący Rady Nadzorczej MCC.

„Pacjenci z inkontynencją w Polsce, trafiają w 'czarną dziurę’ systemu, dla którego, wobec zbyt małych zasobów finansowych, priorytetem będzie zawsze ratowanie życia, a nie poprawa jego jakości” – dodaje dr Andrzej Przybyła, wiceprezes zarządu MCC.

Pierwsze wzorcowe Centrum Kontynencji ma powstać w Warszawie jeszcze w tym roku. Jest autorskim pomysłem Tomasza Michałka, prezesa zarządu MCC i dra Andrzeja Przybyły. Twórcy MCC twierdzą, że nie będą konkurencją dla publicznych szpitali, ani prywatnych sieci. Wypełniają jedynie niszę.

Środki na stworzenie Centrum mają pochodzić z crowdfundingu, nazywanego też finansowaniem społecznościowym.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i Międzynarodowego Towarzystwa Kontynencji (ICS), nietrzymanie moczu (NTM) to przypadłość obejmująca jakikolwiek epizod niezależnego od woli wycieku moczu z pęcherza moczowego. Dotyka zarówno kobiet jak i mężczyzn, często przybierając postać przewlekłą. Wśród kobiet największą grupę stanowią pacjentki po porodach, po menopauzie i po zabiegach ginekologicznych (30-60 proc.), wśród mężczyzn – po zabiegach urologicznych (3-11 proc.).