Prezydent otworzył zmodernizowaną Klinikę Pediatrii, Nefrologii i Alergologii Dziecięcej w WIM

W Wojskowym Instytucie Medycznym Para Prezydencka wzięła udział w uroczystości otwarcia zmodernizowanej Klinki Pediatrii, Nefrologii i Alergologii Dziecięcej. Prace remontowo-budowlane zrealizowano w ciągu 9 miesięcy. Na realizację projektu WIM otrzymał dofinansowanie w wysokości niemal 13 milionów złotych.

Klinika Pediatrii, Nefrologii i Alergologii Dziecięcej WIM wchodząca w skład Wojskowego Instytutu Medycznego (Centralny Szpital Kliniczny MON) została gruntownie odnowiona. W ramach przeprowadzonych prac modernizacyjnych przebudowano wszystkie pomieszczenia kliniki, wymieniono też wszystkie instalacje.

Po kapitalnym remoncie stworzono dogodne warunki dla małych pacjentów. Powstały komfortowe, klimatyzowane sale chorych wyposażone w łazienki. Pracownie wyposażono w nowoczesny sprzęt diagnostyczno-leczniczy, zadbano też o dobre warunki pracy dla lekarzy, pielęgniarek i personelu pomocniczego uzbrajając stanowiska pracy w najnowocześniejszy sprzęt informatyczny i audiowizualny. Dzieciom w trakcie pobytu w klinice będą mogli towarzyszyć rodzice. Do ich dyspozycji przygotowano miejsca do odpoczynku.

Prezydent odznaczył także zasłużonych pracowników WIM.

Odznaczeni zostali: za wybitne zasługi w pracy naukowo-badawczej i dydaktycznej w dziedzinie nauk medycznych, za osiągnięcia w działalności na rzecz ochrony zdrowia

Krzyżem Kawalerskim Orderu Odroczenia Polski: dr hab. n. med. Bolesław Kalicki i prof. dr hab. n. med. Adam Stępień

za zasługi w ratowaniu życia ludzkiego Krzyżem Zasługi za Dzielność dr n. med. Jacek Siewiera.

Andrzej Duda akcentował, że ordery zostały przyznane za długie lata niesienia pomocy drugiemu człowiekowi, zwłaszcza małemu, a także długie lata doskonalenia polskiej medycyny.

Natomiast, jak podkreślał Prezydent, odznaczony Krzyżem Zasługi za Dzielność dr n med. Jacek Siewiera zaryzykował własne życie, aby uratować pacjenta. Lekarz uratował oficera – pilota, stosując terapię w komorze hiperbarycznej z umierającym wówczas pacjentem, polegającą na dynamicznym „zanurkowaniu” w komorze do głębokości 18 metrów na prawie pięć godzin. W czwartej godzinie u pacjenta wystąpiła niewydolność i lekarz zdjął swój aparat oddechowy, przerywając własną dekompresję, aby podjąć czynności ratujące życie.