Leki biologiczne – czas uprościć procedury

„Dążymy do tego by listy kolejek do programów lekowych były aktualizowane raz w tygodniu. Dobra wiadomość jest taka, że jak wynika z danych NFZ takich kolejek właściwie nie ma” – mówił podczas konferencji poświęconej lekom biologicznym i biopodobnym Maciej Miłkowski, wiceminister zdrowia. „To nieprawda. Nadal pacjenci czekają na włączenie do nowoczesnego leczenia. Najlepszy przykład to reumatologia – u nas lekami biologicznymi jest leczonych zaledwie 3 proc. chorych, podczas gdy średnia europejska wynosi 20-25 proc.” – ripostowała Irena Rej, prezes izby gospodarczej Farmacja Polska.

„Musimy pamiętać, że utrudnienia w dostępie do programów lekowych czasami nie wynikają z braku leków, ale także braków kadrowych. W końcu żeby lek zadziałał lekarz musi pacjenta do programu po pierwsze zakwalifikować, a po drugie – ten lek podać, a po trzecie monitorować efekty” – podkreślał Miłkowski.

Obecna na konferencji prof. Karina Jahnz-Różyk kierownik Zakładu Alergologii i Immunologii Klinicznej Wojskowego Instytutu Medycznego CSK MON przy ulicy Szaserów w Warszawie podkreślała, że receptą na barki kadr mogłoby być odbiurokratyzowanie programów lekowych. „W programie leczenia ciężkiej astmy, w którym jest obecnie 1 tys. pacjentów, podanie ampułki leku i obserwacja chorego trwa 40 minut, ale lekarz musi wypełnić aż 32 stronicową dokumentację” – wyjaśniała.

Krajowi producenci leków razem z organizacjami pacjenckimi postulują wręcz by część leków przenieść z programów lekowych do katalogu chemioterapii – np. transtuzumab. „EMA zarejestrowała już 67 leków biopodobnych, a to oznacza, że czeka nas kolejna fala obniżek cen leków. Aby zapewnić większą do nich dostępność powinniśmy rozważyć ‚wyjęcie’ starych leków z programów lekowych i dodanie ich do katalogów albo wręcz do refundacji aptecznej (dziś jest to zaledwie 10 proc. leków biologicznych – przyp. red)” – komentował Grzegorz Rychwalski, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF).