PARTNERZY SERWISU

GSK Logo
Novartis
piątek, 17 kwietnia, 2026
Novartis

Novartis Poland partnerem portalu isbzdrowie.pl.

GSK Logo

GSK partnerem portalu isbzdrowie.pl.

Strona główna Aktualności Telemedycyna pod obserwacją cyberprzestępców

Telemedycyna pod obserwacją cyberprzestępców

Epidemia koronawirusa przyspieszyła cyfryzację nie tylko wśród przedsiębiorców, ale również w instytucjach medycznych. Pozbawieni możliwości spotkania z lekarzem, musieliśmy korzystać z dobrodziejstw telemedycyny. Możliwość konsultacji ze specjalistą bez konieczności czekania w kolejce – brzmi jak rozwiązanie odwiecznych problemów polskiej ochrony zdrowia? Niekoniecznie. Przeprowadzona pod koniec 2019 kontrola NIK nie pozostawia złudzeń co do tego – większość sprawdzanych placówek nie zapewnia skutecznej ochrony danych pacjentów, a w ponad połowie doszło do naruszeń.

Trwająca epidemia niewątpliwie przyspieszyła rozwój telemedycyny. Z e-wizyty u lekarza mogą skorzystać zarówno pacjenci publicznej, jak i prywatnej ochrony zdrowia. Żeby to zrobić, w przypadku tej pierwszej należy za pośrednictwem odpowiedniego formularza internetowego opisać swoje dolegliwości, podać dane m.in. imię i nazwisko, dokładny adres oraz numer PESEL i czekać na kontakt z przychodni. Pacjenci korzystający z prywatnych przychodni rezerwują wizyty korzystając z aplikacji mobilnych lub dzwoniąc na recepcję.

Po takiej rozmowie lekarz zdecyduje, czy pacjent potrzebuje e-recepty, e-zwolnienia, czy konieczna będzie standardowa wizyta w placówce. Dodatkowo za pośrednictwem, przygotowanego przez Ministerstwo Zdrowia, Internetowego Konta Pacjenta zyskujemy dostęp do m.in. wszystkich recept, które otrzymaliśmy od początku 2019 r., historii naszych wizyt w placówkach prowadzonych przez NFZ. Dzięki aplikacji mamy również dostęp danych naszych dzieci (przed ukończeniem 18. roku życia). To dotyczy pacjentów publicznej ochony zdrowia. Do korzystania z IKP konieczne jest posiadanie profilu zaufanego. Podobne funkcjonalności oferują również aplikacje prywatnych sieci medycznych. Pacjenci dobrze odbierają nowe rozwiązania ułatwiające leczenie. Według raportu Fundacji Digital Poland, PwC i IQS 92% Polaków pozytywnie ocenia nowe technologie w medycynie.

W parze z niewątpliwymi zaletami rozwiązań takich, jak teleporada lub możliwość otrzymania recepty SMS-em idą również poważne zagrożenia. Większość przetwarzanych przez firmy medyczne danych archiwizowana jest w formie cyfrowej. Ich zabezpieczenie budzi z kolei poważne wątpliwości.

Jako pierwsza na alarm biła Najwyższa Izba Kontroli, która w raporcie z listopada 2019 r. o ochronie danych osobowych w szpitalach pokazuje, że większość sprawdzanych w ramach kontroli placówek medycznych nie zapewnia skutecznej ochrony danych pacjentów, a w ponad połowie doszło do naruszeń. Zaufania do ochrony danych przez instytucje publiczne, jakimi są szpitale, ale także prywatne przedsiębiorstwa, nie mają również sami Polacy. Jak wynika z przeprowadzonego w kwietniu przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów badania, 54% z nich obawia się, że mogą mieć problem na skutek braku wystarczających zabezpieczeń, niedbałości lub niekompetencji tych, którzy informacje na ich temat przechowują, czyli urzędów i firm.

„Służba zdrowia to drugi po instytucjach finansowych cel ataków hakerów na świecie. W Polsce w szpitalach leczy się rocznie 8-9 mln osób. Każda z nich może stać się nieświadomym kredytobiorcą lub 'właścicielem’ drogiego telewizora kupionego na raty. Znamy przecież z niedalekiej przeszłości przypadki poważnych wycieków danych z ośrodków medycznych. W grudniu 2019 r. o pomoc do ekspertów serwisu ChronPESEL.pl zwróciła się farmaceutka z województwa zachodniopomorskiego, która otrzymała listowne powiadomienie z Narodowego Funduszu Zdrowia o wycieku danych kierowników kilkuset aptek z tego województwa, w tym ich numerów PESEL. Takich sytuacji jest więcej” – wyjaśnia cytowany w komunikacie Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl, partnera Krajowego Rejestru Długów.

Rok temu w maju wyciekły dane prawie 29 tys. pacjentów Prywatnej Praktyki Lekarskiej Specjalisty Medycyny Pracy we Wrocławiu. Można je było znaleźć na niezabezpieczonym serwerze poradni. Widoczne były numery PESEL, adresy i szczegółowe informacje związane z celem badania, np. uzyskaniem orzeczenia do pracy na wysokości dla danego zawodu.

Powodem wycieku nie zawsze musi być jednak brak ostrożności administratorów sieci. Zdarza się, że dochodzi do niego w wyniku pospolitej kradzieży. W listopadzie 2019 r., również we Wrocławiu, zaginęły dane 200 tys. pacjentów oraz pracowników placówki. Wśród nich były imiona, nazwiska, numery PESEL i daty urodzenia. Baza znajdowała się w komputerze firmy zewnętrznej, która obsługiwała szpital w zakresie informatyki.

„Rozwój telemedycyny jest nieunikniony i wskazany. Równolegle z rozwojem usług powinniśmy jednak pracować nad zabezpieczeniem dostępu do danych. Ich utrata wiązać się bowiem może z poważnymi konsekwencjami. W przypadku wycieku, istotna jest postawa instytucji, która była administratorem skradzionych danych. Ostatni przykład Politechniki Warszawskiej, która zareagowała właściwie, pokazuje, jak ważne jest, by od razu poinformować o wydarzeniu oraz zaproponować odpowiednie działania mające na celu zapobiegnięcie skutkom wykorzystania danych. Nie możemy jednak wyłącznie czekać na komunikat z firmy, która przetwarza nasze dane. Dlatego bardzo ważne jest, by oprócz przestrzegania podstawowych zasad bezpieczeństwa, stale monitorować zapytania na swój temat w Krajowym Rejestrze Długów. Tylko wtedy będziemy w stanie szybko zareagować, gdy ktoś spróbuje wykorzystać nasze dane” – dodaje Drozd.