PARTNERZY SERWISU

GSK Logo
Novartis
sobota, 25 kwietnia, 2026
Novartis

Novartis Poland partnerem portalu isbzdrowie.pl.

GSK Logo

GSK partnerem portalu isbzdrowie.pl.

Strona główna Aktualności Elektrofizjolodzy do zadań specjalnych

Elektrofizjolodzy do zadań specjalnych

W Narodowym Instytucie Kardiologii w Warszawie wykonuje się blisko 1 tys. zabiegów ablacji podłoża arytmii rocznie. Z tego nawet połowa to procedury najtrudniejsze: wykonywane u pacjentów z uszkodzonym sercem i skomplikowanymi arytmiami. O terapii najbardziej złożonych przypadków opowiadają kardiolodzy elektrofizjolodzy: prof. Mariusz Pytkowski, dr n. med. Michał M. Farkowski oraz dr hab. n. med. Aleksander Maciąg z II Kliniki Zaburzeń Rytmu Serca Narodowego Instytutu Kardiologii w Warszawie.

W ośrodkach kardiologicznych o najwyższym stopniu referencyjności leczy się pacjentów z różnymi schorzeniami układu sercowo-naczyniowego. Ważną grupą są osoby z zaburzeniami rytmu serca – często tak skomplikowanymi, że jeszcze zaledwie kilka lat temu medycyna nie miała dla nich skutecznego rozwiązania terapeutycznego.

„Dziś jesteśmy w stanie skutecznie leczyć nawet najbardziej złożone arytmie. Farmakoterapia, różne urządzenia wszczepialne i zabiegi ablacji to opcje terapeutyczne, które w dziedzinie elektrofizjologii i elektroterapii serca dobieramy w zależności od wskazań i indywidualnych potrzeb danego pacjenta. Każda z wymienionych metod szybko się rozwija, ale na szczególną uwagę zasługuje procedura ablacji. To metoda o coraz wyższej skuteczności i bardzo niskim odsetku powikłań. Dowodem na to jest rosnąca klasa wskazań do jej stosowania, zawarta w wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego” – mówi prof. Mariusz Pytkowski, kierownik II Kliniki Zaburzeń Rytmu Serca Narodowego Instytutu Kardiologii w Warszawie.

Jak zaznaczają eksperci Narodowego Instytutu Kardiologii w Warszawie, zabiegi ablacji przezcewnikowych podłoża arytmii nie są wskazane u wszystkich pacjentów z zaburzeniami rytmu serca, ale ich zastosowanie w leczeniu arytmii komorowych i nadkomorowych stale rośnie.

„Indywidualny stan pacjenta, określona choroba serca, współistnienie innych schorzeń czy zaawansowana niewydolność serca mogą być przeciwwskazaniami do wykonania zabiegu ablacji podłoża arytmii, ale u zdecydowanej większości pacjentów kwalifikowanych do tej procedury spodziewane korzyści kliniczne w odniesieniu do oceny ewentualnego ryzyka powikłań pozwalają rekomendować jej wykonanie. Wiemy, że ablacja poprawia jakość życia naszych pacjentów, nierzadko pozwala im wrócić do pracy, usuwa niepewność i lęk związany z napadami arytmii” – mówi prof. Mariusz Pytkowski.

Typowe zabiegi ablacji przezcewnikowych to ablacje częstoskurczów nadkomorowych takich jak: częstoskurcz węzłowy, częstoskurcz z udziałem drogi dodatkowej, ogniskowy częstoskurcz przedsionkowy oraz typowe trzepotanie przedsionków. Jak przyznają eksperci, w tego rodzaju zaburzeniach rytmu serca substrat (podłoże) arytmii jest najczęściej ściśle określony. Znacznie większym wyzwaniem są ablacje u chorych z organiczną chorobą serca, gdzie jamy serca są powiększone a kurczliwość serca jest upośledzona. Często pacjent z niewydolnością serca ma już wszczepione urządzenie typu kardiowerter-defibrylator (ICD), które zapobiega temu, żeby arytmia nie przeszła w zatrzymanie krążenia.

„U pacjentów z urządzeniami wszczepialnymi i u chorych z uszkodzonym sercem stopień trudności zabiegu ablacji jest znacznie większy. Oczywiście, również tym pacjentom proponujemy zabiegi ablacji. U wielu chorych z niewydolnością serca w przebiegu kardiomiopatii rozstrzeniowej nie związanej z niedokrwieniem serca występują ogniska arytmii nie w środku serca, czyli w endocardium, tylko na jego powierzchni – w epicardium. Są to tak zwane ogniska nasierdziowe (epikardialne). U tych pacjentów konieczne jest zastosowanie podczas zabiegów ablacji systemów elektroanatomicznych 3D i elektrod o możliwościach zapisywania bardzo wielu impulsów i dużej gęstości sygnałów elektrycznych, zbieranych z wnętrza lub powierzchni serca (tzw. elektrod „wysokiej gęstości”). To pozwala zrozumieć i dobrze zdefiniować problem złożonej arytmii, a następnie wykonać zabieg ablacji bezpiecznie i skutecznie” – wyjaśnia prof. Mariusz Pytkowski.

W Narodowym Instytucie Kardiologii w Warszawie wykonuje się blisko 1 tys. zabiegów ablacji przezcewnikowych podłoża arytmii rocznie. Z tego nawet połowa to procedury najtrudniejsze: wykonywane u pacjentów z mocno uszkodzonym sercem i najbardziej skomplikowanymi arytmiami. Aby skutecznie wykonywać nawet najbardziej złożone procedury, zdaniem prof. Mariusza Pytkowskiego potrzebne są: stale aktualizowana i poszerzana wiedza oraz wieloletnie doświadczenie i zgranie zespołu. Nie mniej istotna jest zdaniem eksperta dobra organizacja pracy i dostęp do nowoczesnych narzędzi.

„Jeśli podczas zabiegów ablacji najbardziej złożonych arytmii mielibyśmy do dyspozycji jedynie rejestrator elektrofizjologiczny i proste elektrody (to klasyczna elektrofizjologia), gdzie nie mamy pamięci położenia elektrody mapującej ani możliwości kreowania map trójwymiarowych, procedura ablacji staje się znacznie trudniejsza i potencjalnie mniej skuteczna. Klasyczna elektrofizjologia nie tyle zawodzi, co nie zapewnia wystarczającego zaplecza do realizacji najbardziej złożonych terapii metodą ablacji” – podkreśla prof. Mariusz Pytkowski.

Ablacje przezcewnikowe u pacjentów ze strukturalną chorobą serca to jeden z najtrudniejszych rodzajów zabiegów. Ciężko chorzy pacjenci z uszkodzoną lewą komorą serca (po zawałach serca lub z kardiomopatiami) mają zwykle zmienioną anatomię serca, a źródeł arytmii poszukuje się u nich w różnych miejscach. Pomagają w tym systemy elektroanatomiczne 3D.

„W ablacji endokardialnej dostajemy się do serca od wewnątrz poprzez żyły lub tętnice. Operujemy cewnikiem pod kontrolą fluoroskopii, która pozwala nam nawigować w obrębie sylwetki serca. Używamy także systemów elektrofizjologicznych 3D, które pozwalają na zapisy aktywacji elektrycznej z wnętrza serca. Sygnały zbierane przez cewniki są następnie odbierane i wyświetlane w systemie elektrofizjologicznym 3D w postaci trójwymiarowej mapy jam serca” – wyjaśnia dr n. med. Michał M. Farkowski.

Systemy elektroanatomiczne 3D pozwalają także na ocenę aktywacji, kształtu, wielkości potencjałów elektrycznych w danym miejscu w sercu. Inną funkcją tych narzędzi jest możliwość stworzenia map potencjałowych serca.

„Mapy potencjałowe pokazują nam woltaż tkanki mięśnia sercowego, która znajduje się w danym momencie pod cewnikiem-elektrodą. W trakcie zabiegu poszukujemy miejsc o zaniżonym woltażu jako potencjalnie związanych z arytmią. Zwracamy uwagę także na wszelkie różnorodności elektryczne mięśnia sercowego. Im bardziej pofragmentowane lub rozciągnięte są potencjały elektryczne w danym miejscu, tym większa szansa, że mamy do czynienia ze źródłem arytmii. Precyzyjne zdefiniowanie, a potem unieszkodliwienie źródła arytmii jest bardzo istotne, ponieważ podczas zabiegu naszym celem jest uszkodzenie tylko tych fragmentów tkanek, które są odpowiedzialne za nieprawidłowe przewodzenie impulsów w sercu. Gdybyśmy dokonali aplikacji w innych punktach, to mogłyby one stać się nowymi źródłami arytmii” – tłumaczy dr Machał M. Farkowski.

U niewielkiej części pacjentów ognisko arytmii zlokalizowane jest nie od środka serca (endocardium), gdzie przepływa krew, ale po drugiej stronie mięśnia sercowego – epicardium (w nasierdziu), czyli od zewnętrznej części serca przylegającej do płuc czy ściany klatki piersiowej. Aby w takim przypadku skutecznie wykonać ablację, do źródła arytmii lekarze muszą się dostać od strony nasierdzia. Tak zwany dostęp epikardialny jest preferowany także wtedy, kiedy pacjent w jamach serca ma skrzeplinę.

„Dostęp epikardialny rozpoczyna się od wkłucia przez ścianę klatki piersiowej pacjenta. Aby dotrzeć do serca, operator dostaje się długą igłą, a następnie elektrodą w okolicy bardzo ważnych narządów: wątroby, przepony, jelit. Wreszcie elektroda dociera do ściany serca. Tu musimy uważać na delikatne naczynia wieńcowe. Z tych powodów ryzyko powikłań podczas ablacji epikardialnej jest znacznie wyższe niż podczas ablacji endokardialnej. Ja przystąpiłem do wykonywania ablacji epikardialnych po blisko rocznym kursie i wielu treningach na symulatorach” – mówi dr hab. n. med. Aleksander Maciąg.

Aby trudny zabieg był od razu możliwie najbardziej skuteczny, wykonujący procedurę ablacji elektrofizjolodzy wykorzystują mapy jam serca 3D wykonane za pomocą elektrod-cewników do mapowania wewnątrzsercowego. W opinii ekspertów szczególnie przydatne okazują się tutaj nowoczesne elektrody-cewniki do mapowania „wysokiej gęstości”.

„Już sam płaski kształt cewnika nazywanego przez nas „packą” sprawia, że elektroda dobrze układa się w osierdziu i operatorowi łatwo nią operować. Inną zaletą tego cewnika jest możliwość zapisu nawet kilkunastu tysięcy punktów mapujących z osierdzia (wysoka gęstość rejestrowanych sygnałów). Dokładność powstałej na podstawie tak wielu informacji trójwymiarowej mapy jam serca jest bardzo duża. Dzięki temu dokładnie wiemy, w którym miejscu musimy dokonać aplikacji prądu, aby skutecznie wyeliminować arytmię. W najtrudniejszych przypadkach może być to decydujące dla skuteczności zabiegu ablacji. Elektroda-cewnik mapujący „wysokiej gęstości” to przykład innowacyjnego rozwiązania umożliwiającego wykonanie skutecznej ablacji epikardialnej, która jeszcze kilka lat temu nie byłaby możliwa” – wyjaśnia dr hab. n. med. Aleksander Maciąg.

W ośrodkach o najwyższym stopniu referencyjności, w których wykonuje się po 300-500 zabiegów ablacji arytmii rocznie, ablacji epikardialnych wykonuje się kilka rocznie. Jak potwierdzają eksperci Narodowego Instytutu Kardiologii w Warszawie, poziom skuteczności tej procedury w czołowych ośrodkach elektrofizjologicznych jest porównywalny z ablacjami endokardialnymi i wynosi 60-80 proc.