Niewydolność nerek ma większy wpływ na długość życia kobiet niż mężczyzn

Naukowcy z Sydney odkryli znaczną dysproporcję w przedwczesnej śmierci mężczyzn i kobiet z niewydolnością nerek, najpoważniejszym stadium choroby nerek. „Są bardziej narażone na przedwczesną śmierć z powodu choroby nerek i tracą także więcej lat życia. Wyniki badań z Sydney obserwujemy w praktyce w Polsce” – podkreśla prof. Ryszard Gellert, Konsultant Krajowy ds. nefrologii.

Na przewlekłą chorobę nerek (PChN) cierpi średnio 10-11 proc. ludzi na świecie. W Polsce to 4,7 mln dorosłych. Niewydolność nerek to upośledzenie czynności tych narządów. Nerki stopniowo przestają pełnić swoją najważniejszą funkcję – oczyszczania krwi. Źle filtrowana krew sprawia, że wydalana jest zbyt mała ilość wody, co sprawia, że w organizmie magazynowane są coraz większe ilości toksyn i produktów przemiany materii. To prowadzi do stopniowego upośledzenia pracy kolejnych narządów i rozwoju stanów zagrażających naszemu życiu.

W początkowej, ale nawet i w zaawansowanej fazie rozwoju choroby możemy nie dostrzegać żadnych wyraźnych objawów. W efekcie, około 90 proc. osób chorych na PChN nie zdaje sobie sprawy, że choruje. Późne wykrycie choroby i podjęcie leczenia wiąże się z przykrymi konsekwencjami: koniecznością uciążliwych dializ (zabiegiem sztucznego filtrowania krwi), potrzebą przeszczepu nerek czy przedwczesną śmiercią, która właśnie według najnowszych badań najbardziej dotyka kobiety.

Kobiety są bardziej narażone na wystąpienie przewlekłej choroby nerek, a także na przedwczesną śmierć z powodu niewydolności nerek i tracą średnio blisko 4 lata życia więcej niż mężczyźni. Wpływ choroby na długość życia różni się jednak w zależności od wieku kobiet. Największy spadek średniej długości życia był obserwowany u młodych kobiet. Według statystyk 15 letnia kobieta z niewydolnością nerek straci 33 lata życia, mężczyzna w tym samym wieku straciłby 27 lat życia.

W badaniu z Sydney wyniki pacjentów z niewydolnością nerek porównano z krajowymi rejestrami zgonów i przyczyn śmierci. Wnioski wynikające z tego porównania także uświadamiają, jak bardzo niekorzystne dla kobiet są skutki chorób nerek. Kobiety tracą więcej lat życia, choć statystycznie żyją dłużej niż mężczyźni oraz mimo tego, że to mężczyźni stanowią większość pacjentów zmagających się z zaawansowaną niewydolnością i progresja choroby jest u nich szybsza. Ta dysproporcja jest także wyraźnie widoczna w porównaniu z chorobami układu krążenia czy nowotworami.

Badanie przeprowadzano na podstawie danych ponad 80 tys. osób z niewydolnością nerek z Australii i Nowej Zelandii, które pozyskano z australijskiego i nowozelandzkiego rejestru dializ i przeszczepów (ANZDATA). Wyniki porównano z krajowymi rejestrami zgonów, które rejestrują zgony i ich przyczyny w obu krajach. Analiza danych i wnioski zostały przeprowadzone niezależnie.

W Polsce do etapu dializ dożywa zaledwie 5% pacjentów. 95% chorych umiera m.in. na nadciśnienie, cukrzycę, udary, zawały serca, niewydolność serca, infekcje i zapalenie płuc i wiele innych chorób w ciągu 20-30 lat trwania choroby. Do dializ dożywają osoby tylko najbardziej odporne i zdrowe, cała reszta nie wytrzymuje natężenia choroby. Dysproporcję w umieralności pacjentów w podziale na płeć obserwujemy także w Polsce. Zwłaszcza w przypadku pacjentów już dializowanych.

„Wyniki badań z Sydney obserwujemy w praktyce w Polsce. Ogólny oczekiwany czas życia kobiet jest znacznie dłuższy. Więc bezwzględne skrócenie oczekiwanego czasu przeżycia jest dla nich większe niż dla mężczyzn. Mimo, że kobiety częściej niż mężczyźni dożywają do dializ, to jednak finalnie i tak umieralność wśród kobiet jest większa niż u mężczyzn. Skrócenie wieku czasu życia w zaawansowanym stadium choroby jest podobne dla każdej z grup wiekowych kobiet i wynosi od 70 proc. do nawet 80 proc. Wspomniany przykład 15 latki z oczekiwanym czasem długości życia jest więc jak najbardziej zasadny. Jednak są to rzadkie przypadki. Osób młodych w Polsce z niewydolnością nerek w najtrudniejszym ze stadium choroby są zaledwie dziesiątki” – wyjaśnia prof. Ryszard Gellert.

Szansą dla pacjentów jest nowy program lekowy dla pacjentów z przewlekłą chorobą nerek, który funkcjonuje od marca 2021 roku. „Jednym z kryteriów włączenia pacjentów jest przestrzeganie przez ponad 3 miesiące diety ubogobiałkowej. Kryteriów włączenia do programu jest aż 9, ale z punktu widzenia pacjenta najbardziej wymagająca jest konieczność utrzymania określonej diety, której przestrzeganie potwierdza się wynikami badań. Przestrzeganie diety jest ważne nie tylko przy włączaniu pacjentów do programu lekowego, ale także w utrzymaniu ich w programie. Od momentu rozpoczęcia terapii lekiem opartym o ketoanalogi aminokwasów chory powinien stosować dietę, w której spożycie białka wynosi 0,6-0,4 g na kilogram masy ciała na dobę, a to oznacza konieczność redukcji spożycia produktów wysokobiałkowych w codziennych posiłkach prawie dwukrotnie. W takiej terapii pozostała pula niezbędnych aminokwasów jest dostarczana w postaci tabletki. Stosowanie właściwej dawki ketoanalogów aminokwasów wraz z odpowiednio skomponowanym posiłkiem chroni przed ewentualnymi niedoborami, a jednocześnie hamuje proces powstawania mocznika – toksyny, która zatruwa organizm osób z przewlekłą niewydolnością nerek. Ten program to szansa na odroczenie momentu rozpoczęcia dializ, czasami nawet o kilka lat. W Polsce rocznie rozpoczyna leczenie dializami średnio 6 tysięcy osób” – dodaje prof. Gellert.