Otyłość to choroba, która skraca życie. Dziś obchodzimy Światowy Dzień Otyłości

Overweight

Z badania opinii społecznej przeprowadzonego w ramach ogólnopolskiej kampanii „Porozmawiajmy szczerze o otyłości” wynika, że ponad połowa Polaków, zarówno tych chorujących na otyłość (56%), jak i tych, których otyłość nie dotyczy (53%) swoje pierwsze kroki w celu redukcji masy ciała skierowałoby do dietetyka. Tylko co piąta osoba w celu redukcji masy ciała w pierwszej kolejności zgłosiłaby się do lekarza (24%). Wspomniane badanie pokazuje również, że w stosunku do ubiegłego roku, m.in. dzięki działaniom edukacyjnym podejmowanym w przestrzeni publicznej, nastąpił postęp w świadomości Polaków – coraz więcej z nas wie, że otyłość jest chorobą.

Wzrost świadomości nie przekłada się jednak na właściwe rozumienie choroby jaką jest otyłości. Aż 38% ankietowanych Polaków uważa, że z otyłością można sobie poradzić samemu, bez wsparcia eksperta. Większość osób, podejmując decyzję o tym, że należy szukać wsparcia w pierwszej kolejności sięga po dietę. Aż 70% ankietowanych osób chorujących na otyłość przyznało, że dieta w ich przypadku okazała się nieskuteczna. W tej sytuacji ponad połowa zmienia dietę na inną bądź sięga po suplementy diety zamiast skierować swoje kroki do lekarza.

Organizm osoby chorującej na otyłość ma duże zapotrzebowanie na energię, dlatego redukcja kalorii na początku powinna być niewielka i wynosić około 500 kcal. Jeśli dieta nie przynosi oczekiwanych rezultatów konieczne jest wsparcie ze strony lekarza.

„Dieta to pojęcie dobrze ugruntowane w świadomości społecznej, jednak często nie do końca dobrze zrozumiane. Wiele osób traktuje przejście na dietę jako karę pełną restrykcji, zapominamy, że tak naprawdę jest to zmiana stylu życia i nawyków żywieniowych. Dieta sama w sobie nie zawsze jest wystarczającym lekiem, ale w każdym przypadku ważnym wsparciem terapii w leczeniu choroby otyłościowej. W przypadku otyłości potrzeba często więcej pracy z pacjentem nad jego zmianami żywienia, niż w przypadku osób zdrowych i aktywnych, które chcą dołożyć kolejną cegiełkę do prowadzonego przez siebie zdrowego stylu życia. Organizm osoby z chorobą otyłościową niestety często bardzo źle reaguje na próbę wprowadzenia typowej diety redukcyjnej, zwłaszcza jeżeli kaloryczność jest źle dobrana i jest zbyt niska. Próbę takiego „odchudzenia” odbiera jako wyniszczającą, przez co uruchamia mechanizmy kompensacyjne. Bardzo często następuje w takiej sytuacji tak zwany „efekt jo-jo”, wzmożony nawrót choroby i szybkie zwiększenie masy ciała. Dieta, oczywiście dobrze i indywidualnie dopasowana, to ważny element terapii u osoby chorującej na otyłość, zwłaszcza jeżeli jest wprowadzana pod opieką dietetyka i lekarza równolegle z terapią farmakologiczną. Tylko kompleksowe działania dadzą nam pewność, że osiągniemy zamierzony efekt” – mówi dr n. o zdrowiu Wanda Baltaza, dietetyk kliniczny.

Dieta jest jednym z elementów procesu leczenia otyłości, jednak stosowanie jej przy jednoczesnym braku podejmowania innych działań może nie przynieść zamierzonych efektów, a dodatkowo powodować wzrost demotywującej pacjenta frustracji. Jeśli leczenie niefarmakologiczne nie przynosi oczekiwanych efektów konieczne jest użycie dostępnych metod farmakoterapii, zgodnie z przyjętymi standardami – farmakoterapia nie zastępuje leczenia niefarmakologicznego, ale je uzupełnia i znacząco wspiera

Choroba jaką jest otyłość nie wynika z zaniedbań czy słabej woli pacjenta, a mechanizm jej powstawania jest bardzo złożony. Współczesna nauka nie jest w stanie odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, dlaczego mierzymy się dziś nie tyle z epidemią, co już z pandemią otyłości na całym świecie. Błędne jest myślenie, że za powstanie i rozwój otyłości odpowiada sam chory.

„Przed nami sporo pracy, aby edukować, że otyłość nie jest wyborem czy decyzją samego pacjenta. Oczywiście znajdą się osoby, które nie dbają o prawidłową masę ciała poprzez niewłaściwy styl życia, mam tu na myśli źle dobraną dietę oraz brak bądź minimalną aktywność fizyczną. Z drugiej strony mamy też osoby, które bardzo uważają na spożywane przez siebie posiłki, a mimo tego ich masa ciała stale rośnie. Wówczas mówimy o tym, że mają predyspozycje do rozwoju otyłości, a za ich przyczyną stoją czynniki genetyczne czy epigenetyczne – związane np. z tym, że w okresie około prokreacyjnym m.in. pod wpływem przyrostu masy ciała dochodzi do zmian biochemicznych w łańcuchu DNA. Do czynników predysponujących zaliczyć należy także m.in. kwestie związane z zaburzoną regulacją neurohormonalną w istotny sposób wpływającą na ośrodek głodu i sytości, zaburzoną i dysfunkcyjną tkankę tłuszczową, zaburzoną mikroflorę jelitową i wiele innych” – komentuje prof. Paweł Bogdański, Kierownik Katedry Leczenia Otyłości, Zaburzeń Metabolicznych i Dietetyki Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości.

Podstawowymi wskaźnikami pozwalającymi zdiagnozować otyłość są wskaźnik masy ciała BMI (Body Mass Index) i pomiar obwodu talii. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w 2016 roku zbyt wysoki wskaźnik BMI miało 52% dorosłych osób na całym świecie (39% – BMI na poziomie nadwagi, 13% – otyłości), a liczba ta stale rośnie.

Obwód talii powinno się mierzyć w połowie odległości między górnym brzegiem grzebienia kości biodrowej a ostatnim wyczuwalnym żebrem – najczęściej na wysokości pępka. Norma dla kobiet wynosi do 80 cm, dla mężczyzn 94 cm. Powyżej tych wartości, mówimy już o otyłości brzusznej, która znacząco zwiększa ryzyko wystąpienia zaburzeń i chorób kardiometabolicznych.

Aby obliczyć wskaźnik BMI należy podzielić masę ciała (w kilogramach) przez kwadrat wzrostu pacjenta (w metrach).Te proste badania umożliwiają postawienie diagnozy choroby otyłościowej. W związku z tym, że otyłość powoduje około 200 różnych powikłań należy mieć na względzie zwiększone ryzyko wielu chorób u osób, których dotyczy otyłość. Dlatego w ramach diagnostyki zaleca się wykonywanie badań laboratoryjnych tj. poziom cukru, insuliny oraz panel parametrów lipidowych, a także badania stężenia enzymów wątrobowych. Lekarz powinien dobrać odpowiedni zestaw badań dostosowany do danego pacjenta.

Jak wyjaśnia prof. Paweł Bogdański, powołując się na dane ze Stanów Zjednoczonych: Od momentu przyjścia pacjenta do lekarza z powodu innych niż otyłość chorób do momentu, w którym diagnozuje się u niego otyłość mija 5 lat. W Polsce nie dysponujemy aż tak dokładnymi danymi, ale sądzę, że sytuacja nie wygląda u nas lepiej. Poprawy wymaga diagnostyka i szybkie rozpoznanie. Niestety my, jako lekarze wciąż niewiele wiemy o otyłości, a co za tym idzie niechętnie ją diagnozujemy. Tymczasem gdyby postawić taką diagnozę jak najwcześniej i zastosować skuteczne leczenie możemy uniknąć wielu komplikacji, które ta choroba powoduje.