PARTNERZY SERWISU

GSK Logo
Novartis
piątek, 17 kwietnia, 2026
Novartis

Novartis Poland partnerem portalu isbzdrowie.pl.

GSK Logo

GSK partnerem portalu isbzdrowie.pl.

Strona główna Aktualności Większość Polaków popiera ułatwienie dostępu do antykoncepcji awaryjnej

Większość Polaków popiera ułatwienie dostępu do antykoncepcji awaryjnej

W dwa lata wystawiono ponad pół miliona recept na tabletkę „dzień po”. To oznacza, że nie brakuje sytuacji, w których antykoncepcja awaryjna mylona jest z regularną. Choć dostęp do niej nadal wymaga recepty, część pacjentów traktuje ją jak plan A – a nie rozwiązanie doraźne w nagłych sytuacjach.

Tabletka „dzień po” to temat, który regularnie rozpala debatę publiczną. W Polsce, po cofnięciu liberalizacji z 2015 roku, dostęp do środków antykoncepcji awaryjnej – takich jak ellaOne czy Escapelle – wymaga recepty.

Mimo to ich popularność rośnie: jak pokazują dane Ministerstwa Zdrowia, tylko w latach 2023–2024 wystawiono aż 561 tys. recept (ok. 262 tys. w 2023 i ok. 299 tys. w 2024 roku). Aż 28 tys. z nich wypisali farmaceuci w ramach programu pilotażowego, który ma ułatwić dostęp do tabletki w sytuacjach nagłych.

Ale – jak pokazuje doświadczenie lekarzy Radamed – nie każda sytuacja jest „nagła”. Zdarzają się konsultacje, podczas których pacjent mówi wprost, że chce zabezpieczyć się… jeszcze zanim do czegoś dojdzie. Słyszymy teksty w stylu: „na wszelki wypadek, bo jutro randka” albo „żona nie pamięta, kiedy ostatni raz – tydzień, może dwa, ale chcemy mieć pewność, że nic z tego nie będzie’” – opowiadają specjaliści platformy medycznej online.

Inne zgłoszenia? Pacjentki chcące zażyć tabletkę jeszcze przed stosunkiem, żeby „mieć spokój” przez cały weekend. Albo takie, które pytają o receptę po seksie oralnym, z obawy przed zajściem w ciążę.

„W takich przypadkach lekarze często odmawiają wystawienia recepty, zamiast tego proponując konsultację ginekologiczną lub edukację w zakresie metod antykoncepcyjnych. Nasz zespół nie tylko wystawia recepty – my pomagamy. I czasem lepiej powstrzymać się od działania niż podać silny hormon bez wyraźnych wskazań” – zaznacza Maciej Mazurek, właściciel Radamed.

Choć tabletka „dzień po” nie jest środkiem wczesnoporonnym (nie działa po implantacji zarodka), w Polsce wciąż traktowana jest z dużą ostrożnością – zarówno polityczną, jak i społeczną. Obecnie jesteśmy jednym z dwóch krajów Unii Europejskiej (obok Węgier), w którym obowiązuje całkowity wymóg recepty. Dla porównania: w Czechach, Słowacji, Rumunii czy na Litwie może ją kupić bez recepty, nawet nastolatka.

Tymczasem z badań CBOS i Biostat wynika, że większość Polaków (nawet 65%) popiera ułatwienie dostępu do antykoncepcji awaryjnej – przynajmniej dla osób od 15. roku życia. Mimo to w 2024 roku prezydent Andrzej Duda zawetował ustawę przywracającą sprzedaż bez recepty, tłumacząc to koniecznością ochrony „dzieci”.

Eksperci są zgodni: antykoncepcja awaryjna to dobrze przebadane, bezpieczne rozwiązanie… ale tylko wtedy, gdy jest stosowana zgodnie ze wskazaniami. Lek działa najskuteczniej w ciągu kilkudziesięciu godzin od niezabezpieczonego stosunku – i tylko wtedy warto po niego sięgnąć.

„To nie jest środek na stres czy niepewność. To nie jest magiczna pigułka na „święty spokój”. I na pewno nie jest to sposób na regularną antykoncepcję” – podkreślają lekarze Radamed. Ich zdaniem rosnąca liczba absurdalnych konsultacji pokazuje jedno: w Polsce wciąż brakuje rzetelnej edukacji seksualnej.