Polscy pacjenci z chorobami hematoonkologicznymi mają dostęp do innowacyjnych metod leczenia, które zmieniają ich rokowania. Terapie komórkowe CAR-T, przeciwciała bispecyficzne i nowoczesne schematy leczenia dają szansę na wyleczenie lub długoletnie przeżycie nawet w zaawansowanych stadiach choroby. Jednocześnie ten sukces terapeutyczny generuje nowe wyzwania związane z organizacją systemu opieki zdrowotnej i zapewnieniem dostępu do najskuteczniejszych terapii na jak najwcześniejszych etapach choroby.
„Zdecydowanie możemy powiedzieć, że wachlarz terapeutyczny z roku na rok tylko się poszerza, a programy lekowe zapewniają pełne spektrum leczenia pacjenta” – podkreślił Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia.
Jednocześnie zwrócił uwagę na wyzwania, jakie pojawiają się wraz z tym rozwojem: „Zawsze tak jest – kiedy zwiększamy potencjał terapeutyczny, pojawia się kwestia organizacji i wydolności systemu. Jesteśmy w tym obszarze ofiarami swojego sukcesu – zauważył i dodał, że rekordowa lista refundacyjna w 2025 roku dowodzi, iż hematoonkologia należy do priorytetów państwa. – „Nie mamy się czego wstydzić na arenie międzynarodowej, bo hematoonkologia od dłuższego czasu jest jednym z priorytetów” – zapewnił.
Mateusz Oczkowski podkreślił również toczące się prace nad nowelizacją ustawy refundacyjnej, w której uwzględniono rozszerzenie zapisów artykułu 30a. Dzięki nowemu brzmieniu przepisów minister zdrowia będzie mógł uruchomić kilka procesów refundacyjnych jednocześnie, uwzględniających potrzeby całej populacji pacjentów z daną chorobą, a nie tylko pojedyncze technologie. Dzięki tej zmianie pacjent uzyska szerszy wachlarz terapeutyczny, lekarz otrzyma więcej narzędzi do pracy, a płatnik publiczny będzie mógł liczyć na oszczędności dzięki rozłożeniu budżetu na kilka terapii.
„To całkowicie zmieni zasady gry” – wskazał Oczkowski.
Chłoniak z komórek płaszcza to choroba szczególnie trudna, o wysokiej nawrotowości. Mediana zachorowania przypada na szóstą i siódmą dekadę życia, co powoduje, że większość pacjentów nie kwalifikuje się do intensywnej terapii, w tym do przeszczepienia komórek krwiotwórczych. Przełomem dla tej grupy pacjentów są inhibitory kinazy Brutona, coraz częściej rozważane już w pierwszej linii leczenia. Szczególne znaczenie ma schemat łączący bendamustynę, rytuksymab i akalabrutynib.
„Badania fazy trzeciej udowodniły, że w przypadku tego schematu leczenia dochodzi do istotnego wydłużenia przeżycia wolnego od progresji choroby, bez szczególnego zwiększenia działań niepożądanych” – podkreśliła prof. dr hab. n. med. Lidia Gil, z Katedry i Klinika Hematologii i Transplantacji Szpiku Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
Dzięki doświadczeniom z przewlekłą białaczką limfocytową wiadomo, że lek ten jest dobrze tolerowany przez starszych pacjentów i poprawia jakość ich życia. Profesor zaznaczyła, że szczególnie ważne jest umożliwienie jego zastosowania już na początku leczenia. W trakcie dyskusji zwrócono również uwagę, że nowy schemat jest pierwszą innowacyjną terapią zarejestrowana w tym wskazaniu na przestrzeni ostatniej dekady.
Przełomem pozwalającym na personalizację terapii okazały się przeciwciała bispecyficzne, które mają zastosowanie w leczeniu zarówno chłoniaków, jak i szpiczaka plazmocytowego.
„Obecnie w Polsce mamy refundację tej klasy leków dla pacjentów z chłoniakiem rozlanym z dużych limfocytów B (DLBCL) oraz jeden z preparatów dostępnych dla chorych z chłoniakiem grudkowym. Z kolei epkorytamab, podawany podskórnie i dostępny dla pacjentów z DLBCL, wciąż nie jest refundowany w chłoniaku grudkowym” – zauważył prof. dr hab. n. med. Tomasz Wróbel z Kliniki Hematologii, Terapii Komórkowych i Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.
Podkreślił również znaczenie formy podania leku. „Wydawałoby się, że różnica między drogą dożylną a podskórną nie jest aż tak istotna. Jednak w praktyce klinicznej ma to duże znaczenie. Jeśli w naszym ośrodku w oddziale dziennym leczymy 20–30 pacjentów dziennie, to skrócenie czasu podawania terapii i możliwość realizowania jej w trybie jednodniowym znacznie usprawnia organizację pracy i pozwala objąć leczeniem większą grupę chorych” – zauważył ekspert.
Zgodził się także z przedstawicielem Ministerstwa Zdrowia w kwestii kompleksowego podejścia do całej jednostki chorobowej, a nie pojedynczych produktów leczniczych.
„Pacjenci z chłoniakiem grudkowym, którzy kwalifikują się do terapii przeciwciałami dwuswoistymi, powinni mieć możliwość wyboru – tak, aby lekarz wspólnie z pacjentem mógł wybrać najlepszą opcję terapeutyczną. To właśnie gwarantuje największą skuteczność leczenia” – ocenił hematolog.
Podobny postulat wysunęła prof. dr hab. n. med. Iwona Hus z Kliniki Hematologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA podkreślając nowe szanse, jakie otrzymali pacjenci z chłoniakiem rozlanym z dużych limfocytów B. Obecnie nowoczesna terapia przeciwciałami bispecyficznymi jest w przypadku tej grupy chorych możliwa dopiero od trzeciej linii leczenia.
„Taką terapią, która niedawno została zarejestrowana dla pacjentów z nawrotowym, opornym chłoniakiem DLBCL, niekwalifikujących się do transplantacji autologicznej, jest połączenie przeciwciała bispecyficznego glofitamabu z chemioterapią GemOx. Znamy tę terapię również w połączeniu z przeciwciałem monoklonalnym anty-CD20, czyli z rytuksymabem. Jest to terapia dobrze tolerowana przez osoby starsze. Badanie kliniczne trzeciej fazy STARGLO wykazało doskonałą skuteczność tego właśnie połączenia, z bardzo dobrymi wskaźnikami przeżycia. Byłoby niezwykle ważne, abyśmy mogli zapewnić to leczenie naszym pacjentom. Schemat jest już zarejestrowany i stosowany w krajach Unii Europejskiej” – podkreśliła ekspertka.
Nowe schematy terapeutyczne
Prof. Tomasz Wróbel zwrócił również uwagę na udostępniony w ostatnich miesiącach nowy schemat leczenia zaawansowanego chłoniaka Hodgkina tzw. BV+AVD z wykorzystaniem brentuksymabu wedotyny.
„To wariacja chemioterapii w skojarzeniu z przeciwciałem antyCD30. Daje ona fantastyczne wyniki leczenia. W badaniach potwierdzono, że 4-letni czas wolny od progresji wynosił ponad 94 proc., a 4-letnie całkowita przeżycie 98,6 proc. Dla nas klinicystów oznacza to, że na przestrzeni 3-4 lat stracimy zaledwie 1,5 proc. pacjentów z zaawansowaną postacią tego chłoniaka” – podkreślił prof. Tomasz Wróbel.
Dodał, że terapia ta nie jest pozbawiona wad, bo należy do terapii intensywnych. Natomiast niewątpliwą zaletą z punktu widzenia systemu ochrony zdrowia jest to, że jest stosunkowo krótka.
„Jeśli tutaj moglibyśmy się zastanowić nad rozszerzeniem refundacji to ewentualnie myślałby o pacjentach, którzy nie maja stadium III lub IV, ale stadium II z dużą masą nowotworową, która zazwyczaj lokuje się w śródpiersiu i stanowi spore wyzwanie” – zaznaczył hematolog.
Przełomem w leczeniu chłoniaków są także terapie komórkowe CAR-T, które sukcesywnie wchodzą do programów lekowych. Zdaniem prof. dr hab. n. med. Lidii Gil szczególnie istotne są światowe dane zaprezentowane na ostatnim zjeździe Europejskiego Towarzystwa Hematologicznego (EHA).
„Dzięki terapii CAR-T jesteśmy obecnie w stanie wyleczyć pacjentów chorych na agresywne chłoniaki z komórek B. Niestety dane europejskie pokazują, że spośród wszystkich chorych z rozpoznaniem chłoniaka kwalifikujących się do terapii CAR-T, leczenie to otrzymuje zaledwie 25 procent pacjentów” – wskazała ekspertka.
Klinicystka przyznała, że stosowanie tej nowoczesnej terapii wymaga specjalistycznej wiedzy, a ośrodek powinien dysponować narzędziami do opanowania potencjalnych działań niepożądanych.
„Obecnie czekamy na refundację kolejnego produktu CAR-T stosowanego w leczeniu chłoniaków, który w porównaniu z obecnie stosowanymi terapiami CAR-T ma lepszy profil toksyczności i mniejsze ryzyko powikłań, co pozwala na jego stosowanie również w warunkach ambulatoryjnych” – podkreśliła.
Prof. dra hab. n. med. Wojciech Jurczak z Pododdziału Leczenia Chłoniaków Narodowego Instytutu Onkologii w Krakowie zaznacza, że hematoonkologia przeżywa obecnie rewolucję – zarówno dzięki nowym cząsteczkom, jak i terapiom celowanym. Polska staje się częścią globalnych zmian terapeutycznych, a pacjenci coraz częściej mają dostęp do metod, które jeszcze niedawno pozostawały w sferze marzeń. Jedną z barier – jak podkreślił – jest jednak wciąż zbyt długi czas oczekiwania na prawidłową diagnozę.
„Ostatnie dwa lata to rewolucja w finansowaniu nowych terapii onkologicznych. Trzy lata temu byliśmy na przedostatnim miejscu w Europie, teraz jesteśmy na trzecim od góry – przed takimi państwami jak Francja, Wielka Brytania czy Hiszpania. To stwarza ogromne wyzwania, dla nas lekarzy jest to zupełnie nowe doświadczenie. Zwłaszcza dla tych, którzy nie mieli okazji korzystać z nowych leków i technologii poza badaniami klinicznymi” – uważa prof. Jurczak. – „Kiedyś największą szansę pokonania nowotworu dawała pierwsza linia leczenia z zastosowaniem chemioterapii. Musieliśmy jednak leczyć pacjentów do granic tolerancji ich organizmów. Teraz już tak nie jest. Oczywiście pierwsza linia dalej jest najważniejsza, ale rozwój immunoterapii sprawił, że mamy realną metodę pokonania oporności w chłoniakach agresywnych. U pacjentów z DLBCL, którzy nie osiągną całkowitej regresji albo wcześnie wznowią chorobę, mamy w pełni refundowaną terapię CAR-T. Dysponujemy też przeciwciałami dwuswoistymi o podobnym mechanizmie działania, które zaczynamy łączyć z innymi lekami, np. immunomodulującymi. Już teraz używamy ich w badaniach klinicznych w pierwszej linii leczenia i jesteśmy niemal pewni, że leki te znacząco poprawią wyniki terapii” – wyjaśnił hematolog.









































