Posłowie będą promować RTR

„Widzę wielki potencjał w przemyśle farmaceutycznym, szczególnie tym działającym na terenie Polski. Dlatego będę go wspierał” – mówił wprost Marcin Duszek, poseł na Sejm (PiS), członek Komisji Zdrowia i zespołu parlamentarnego ds. przedsiębiorczości i wspierania patriotyzmu gospodarczego. Jak ogłosił zespół zamierza się włączyć w popieranie RTR (Refundacyjnego Trybu Rozwojowego). „To rozwiązanie dobre dla wszystkich: producentów, pacjentów i budżetu państwa. Aż dziw, że prace nad tym rozwiązaniem trwają tak długo, w końcu naszych zadaniem jest wspieranie polskich podmiotów i dlatego zrobię wszystko by jak najszybciej zostało one wdrożone”.

Jednocześnie zapowiedział, że pierwsze posiedzenie w tej sprawie odbędzie się 25 kwietnia.

„Nawet najgorszy RTR będzie lepszy niż żaden” – dodawał Krzysztof Łanda, b. wiceminister zdrowia, który jest 'ojcem’ tego rozwiązania.
Jak przypominał podczas dzisiejszej konferencji na której omawiano raport IQVIA pt. „Refundacyjny Tryb Rozwojowy. Rozwiązania europejskie i perspektywy dla Polski” już we wrześniu 2016 projekt był po uzgodnieniach międzyresortowych, ale od tego czasu nic się nie dzieje (pisaliśmy o tym: http://www.isbzdrowie.pl/2019/04/rtr-w-polsce-jest-mozliwy-wystarczy-spojrzec-na-hiszpanie/).

„RTR został zapisany w dokumencie rządowym, czyli strategii odpowiedzialnego rozwoju. Premier jest za tym rozwiązaniem, resort przedsiębiorczości także, ministerstwo zdrowia przygotowało dużą nowelizację ustawę refundacyjnej, gdzie RTR został uwzględniony. Niestety na przełomie 2016/2017 wszystkie projekty przeze mnie przygotowane zostały zablokowane” – tłumaczył Łanda.

Dodawał też, że jest zwolennikiem silnego RTR. „Ja zakładałem, że będzie on wynosił co najmniej 2 mld zł, bo to są pieniądze o które warto się bić. Dzisiaj słyszę, że będzie to 20-30 mln w ITR (Innowacyjnym Trybie Rozwojowym – nazwę zmieniono w trakcie prac, by podkreślić chęć wspierania innowacji a nie skupiać się na refundacji – przyp. red.) to wiem, że nie zadziała. Chodzi przecież o stworzenie takiego mechanizmu, który niewiele by zmienił w listach refundacyjnych, ale co najwyżej by utrudnił wejście tych cząsteczek, których producenci prowadzą tu politykę neokolonialną” – wyjaśniał.

Z kolei przedstawiciele Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF) podkreślali, że nie wymagają by rząd dawał im pieniądze, bo wprowadzenie RTR może się odbyć bezkosztowo. „Naszym celem jest zatrzymać producentów w Polsce, a dziś polityka cenowa ministerstwa zdrowia idzie w odwrotnym kierunku i już część producentów wycofała swoje leki z Polski. Zależy nam na tym by nie było dalszych obniżek cen, bo dzięki temu w formach zostaną pieniądze na badanie i rozwój” – tłumaczyła Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezes PZPPF.