Czy czeka nas fala zachorowań onkologicznych?

Na spotkaniu z dziennikarzami kierownik Oddziału Klinicznego Onkologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie prof. Piotr Wysocki. „Mamy ogromnie krytyczną sytuację. Jesteśmy w sytuacji, w której nigdy nie byliśmy i wydawało się nawet, że możemy się znaleźć. To co mówię jest krzykiem uświadamiającym i wołaniem o pomoc, bo jesteśmy na krawędzi. Wielu innym ośrodkom onkologicznym jest równie ciężko”.

Warto przypomnieć, że ze statystyk NFZ wynika, że w okresie od 1 stycznia do 11 września 2020 roku zostało wydanych o 16.300 kart DiLO (Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego) mniej niż w analogicznym okresie roku 2019 (spadek o około 25 proc.). Potwierdza to, że pacjenci mają utrudniony dostęp do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej lub sami rezygnują z diagnostyki.

„W minionym roku rozpoznano o 20 proc. mniej nowotworów, ale nie dlatego że ich nie było, ale dlatego że nie był diagnozowany. Teraz pojawia się nieprawdopodobnie duża fala nowych rozpoznań. To będzie nałożenie pacjentów z dwóch lat. Cały system przez lata był na granicy wydolności. Pandemia spowodowała, że to co się w tej chwili dzieje jest jak domek z kart” – dodawał prof. Wysocki.

Dyrektor Szpitala Uniwetsyteckiego Marcin Jędrychowski: „apeluję do rządu i wszystkich, którzy mają wpływ na służbę zdrowia o to, aby za zapowiadanym, lepszym finansowaniem służby zdrowia szła lepsza koordynacja. Skończmy z tym, że zdrowie jest towarem”.

Jak sprawdziliśmy w Centrum Onkologii w Warszawie przez rok pandemii przyjęto tam o 15-20 proc. pacjentów mniej. „Ale dzisiaj wracamy do stanu przed pandemią. Warto też podkreślić, że w czasie pandemii skracaliśmy protokoły leczenia i tak np. w raku piersi zamiast 4 tygodni chemioterapii podawaliśmy ją w podczas 3 tygodni. Myślę, że te skrócone protokoły zostaną utrzymane” – podkreśla w rozmowie z ISBzdrowie prof. nadzw. Lucjan Wyrwicz z Centrum Onkologii – Instytutu im M. Skłodowskiej-Curie.

Wojciech Żurawski