Medycy: nie chcemy pracować w źle zarządzanym systemie

„Minister zdrowia Adam Niedzielski odmówił nam udziału w dyskusji, ale mam nadzieję, że wnioski z niej dotrą do ministerstwa” – stwierdził prezes ORL w Warszawie Łukasz Jankowski otwierając konferencję zorganizowaną wspólnie przez Okręgową Izbę Lekarska w Warszawie i Region Mazowiecki OZZL. Rozmowa była skoncentrowana na nakładach na ochronę zdrowia, problemie kolejek, jakości opieki zdrowotnej. To jedno z działań izby wspierających zaplanowaną na 11 września manifestację medyków.

„My lekarze mówimy na co dzień językiem problemów – jaka jest sytuacja w ochronie zdrowia, podpowiadamy, na co brakuje pieniędzy. Ale nie mamy podbudowy ekonomicznej, by ocenić, ile będziemy musieli przeznaczyć funduszy na ochronę zdrowia w kolejnych latach. Stąd pomysł na tę dyskusję, tym bardziej, że obecny minister zdrowia Adam Niedzielski sam jest doktorem nauk ekonomicznych” – dodał prezes Jankowski.

Rzecznik prasowa OIL w Warszawie Renata Jeziółkowska wyjaśniła, że minister był zaproszony na debatę, ale z zaproszenia nie skorzystał tłumacząc się innymi obowiązkami służbowymi.

W dyskusji uczestniczyli lek. Łukasz Jankowski – prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie; lek. Agnieszka Serwan-Hałabuz – członek Prezydium ORL w Warszawie i przewodnicząca Regionu Mazowieckiego OZZL oraz eksperci: dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka – dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego; Maria Libura – ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. zdrowia; prof. dr hab. n. ekon. Witold Orłowski z Uczelni Vistula, Andrzej Sadowski – prezydent Centrum im. Adama Smitha, członek Rady Naukowej PZU Zdrowie S.A., przewodniczący rady Fundacji „Razem w chorobie” i Jan J. Zygmuntowski z Akademii Leona Koźmińskiego i Polskiej Sieć Ekonomii. Konferencje prowadziły rzecznik OIL w Warszawie Renata Jeziółkowska i Anna Gołębicka strateg komunikacji i zarządzania związana z Centrum im. Adama Smitha.

Agnieszka Serwan-Hałabuz podkreślała, że jako działaczka związku zawodowego patrzy na ochronę zdrowia jako na zbiór jej pracowników tak medycznych, jak i niemedycznych. „Oni wszyscy, razem 11 września wyjdą na ulicę, bo chcą walczyć o godność swoją i swoich pacjentów. Nie chcą pracować w źle zarządzanym systemie” – powiedziała przewodnicząca Regionu Mazowieckiego OZZL.

Dramatyczną sytuację kadrową polskiej ochrony zdrowia opisała danymi statystycznymi Anna Gołębicka, zwracając uwagę, że na 1000 mieszkańców Polski przypada tylko 6 pracowników medycznych różnych zawodów. „Średnia w krajach OECD to około 10 osób na 1000 mieszkańców, a rekordowa pod tym względem Norwegia ma ich aż 20 na 1000” – wyjaśniła Gołębicka.

Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha zauważył, że mamy w Polsce jedne z najlepszych kadr medycznych na świecie. „Nakłady proporcjonalnie do naszego dobrobytu nie są najmniejsze. To, co szwankuje w przepływie pieniędzy między chorymi a personelem, jest chory system” – stwierdził.

Tymczasem dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka zwróciła uwagę, że od dekad poszukujemy odpowiedzi na pytanie czy zwiększać nakłady na ochronę zdrowia, czy raczej skupić się na naprawie jej struktury. „Nie ma takiej możliwości, by naprawić, zwiększyć efektywność systemu bez zwiększenia nakładów i inwestycji” – przekonywała. W dalszym ciągu dyskusji dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego zwróciła uwagę na kluczowej wadzie fundamentów owego systemu. – „Oparliśmy system na medycynie naprawczej, a efektywny system to taki, który najpierw chroni zdrowie, a dopiero potem je naprawia” – zapewniała.

Maria Libura podkreśliła, że samo zwiększenie nakładów, nawet w sposób drastyczny, wcale nie musi wywołać pozytywnych zmian dla obywateli, jeśli nie będzie to wsparte właściwymi działaniami opartymi o zasadę dobra pacjenta.
„Przykładem są USA, które mają gigantyczne nakłady federalne na ochronę zdrowia, ale funkcjonuje tam system, którego cele działania nie są nastawione na zaspokajanie potrzeb pacjentów. Inflacja kosztów zdrowotnych powoduje, że rzeczy tanie w UE czy Kanadzie są nieosiągalne dla pacjenta w USA” – argumentowała.

Ekspertka zwróciła też uwagę na pewien paradoks. „Są takie specyficzne rankingi agencji Bloomberga dotyczące efektywności ochrony zdrowia. One pokazują, że polski system jest – przy zastosowaniu odpowiednich miar – bardzo efektywny. Dlatego, że jest taki tani, a my i tak żyjemy stosunkowo długo. I chcę tutaj bardzo mocno podkreślić, że to się udawało przez wiele lat olbrzymim kosztem personelu medycznego” – stwierdziła przedstawicielka Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Na niedostatki organizacyjne w ochronie zdrowia wynikające z wadliwych działań państwa zwracał natomiast uwagę prof. Witold Orłowski. „Główne zadanie ubezpieczyciela to limitowanie świadczeń optymalne wykorzystanie istniejących zasobów. To przymus, by pieniądze wykorzystywać w sposób maksymalnie efektywny. W naszym systemie to nie działa. Mamy płatnika, który nad niczym nie panuje” – przekonywał ekonomista. Dodał, że jego zdaniem system nie działa właściwie, bo przez ponad trzydzieści lat funkcjonowania nowego ustroju polityczno-ekonomicznego w Polsce nie została przeprowadzona prawdziwa reforma ochrony zdrowia. „Samo słowo „reforma” jest już skompromitowane przez ludzi, który nazywali tak każde kosmetyczne zmiany. Nie mówmy więc o reformach. Mówmy o budowie systemu od nowa” – apelował.

Niektóre podpory tego systemu zaproponował Jan J. Zygmuntowski. „Wypychanie ludzi na samozatrudnienie to ślepa uliczka. Trzeba wrócić do holistycznego spojrzenia na ochronę zdrowia, tymczasem teraz nie zatrudniamy medyków, tylko wydajemy pieniądze na pośredników” – stwierdził. Ekspert Polskiej Sieć Ekonomii zwrócił uwagę, że nawet kiedy prowadzone są działania w słusznym kierunku, to są one niekonsekwentne. „W budowanym aktualnie systemie elektronicznej dokumentacji medycznej brakuje nam interoperacyjności. Pacjent nie może ingerować w dane, dodawać do niego np. leczenia prywatnego, własnych obserwacji – bez nich nie ma pełnej wiedzy o pacjencie i kosztach jego leczenia – wyjaśnił. Andrzej Sadowski zwrócił uwagę natomiast na kwestie oceny jakości działania medyków. – W reporcie, którego byłem współtwórcą, pojawił się postulat, by wprowadzić system społecznej oceny pracy lekarzy. Trudno oczekiwać, że system kontrolowany przez państwo będzie wyrafinowany, że ocena na podstawie arbitralnych wskaźników będzie sprawiedliwa” – ocenił prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Kończąc dyskusję uczestniczący w niej lekarze zwrócili uwagę, że rozmowa o wydatkach na ochronę zdrowia często skupia się na temacie wysokości wynagrodzeń. – Lekarz wykonuje wiele nieswojej pracy. Dlatego musimy sobie odpowiedzieć nie tylko ile płacić lekarzom, ale za co konkretnie powinniśmy im zapłacić – mówił prezes OIL w Warszawie Łukasz Jankowski. Wtórowała mu Agnieszka Serwan-Hałabuz, przewodnicząca Regionu Mazowieckiego OZZL. „Jest takie stwierdzenie, że lekarz jest najtańszą sekretarką w szpitalu – bo wykona pracę sekretarki za darmo i po godzinach. Mamy mnóstwo biurokratycznej pracy, której wykonywać nie powinniśmy. Nasz potencjał jest marnowany” – skonstatowała.