Gałązka-Sobotka: 1/4 wizyt w lecznictwie otwartym jest niepotrzebna

Według danych OECD mamy wyższą liczbę wizyt przypadających na jednego obywatela, udzielanych w ciągu roku w lecznictwie otwartym, czyli podstawowej opiece zdrowotnej (POZ) i ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS) niż w krajach, które osiągają znacznie lepsze wyniki leczenia. Dla porównania w Holandii są to 3,6 wizyty rocznie, w Anglii 2,8, w Norwegii 4,7 w Izraelu 3,14, Szwecja 2,6, w Polsce aż 7. „Ta zwiększona liczba porad nie przekłada się na większą skuteczność i, co naturalne, nie jest efektywna kosztowo. Można śmiało powiedzieć, że 1/4 wizyt w POZ i AOS to wizyty, których moglibyśmy uniknąć poprzez lepsze zorganizowanie opieki” – wyjaśnia w rozmowie z ISBzdrowie dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego oraz Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

„Dziś system finansowania świadczeń w POZ nie motywuje lekarzy do kompleksowej diagnostyki i zarządzania chorobą, już na poziomie opieki podstawowej, choć wiele problemów zdrowotnych mogłoby być zaopiekowanych już w gabinecie lekarza rodzinnego. Pacjent jest przekierowywany do specjalisty, gdzie również z racji absurdalnych zasad rozliczania nie sposób za jedną wizytą skierować pacjenta na pogłębioną diagnostykę. Chory trafia w pętle kolejnych wizyt. Z racji kolejek czas od pierwszych objawów do diagnozy i rozpoczęcia skutecznego leczenia wydłuża się, choroba postępuje i tracimy szanse na szybką i tańszą interwencję. Poza tym ciągle mówimy o brakach kadr – racjonalna organizacja wizyt na pewno wpłynęłoby na mniejsze obciążenie specjalistów i zwiększenie dostępu pacjentów pierwszorazowych do konsultacji” – uważa.

„W dyskusji o poprawie jakości opieki wśród priorytetów jest zwiększenie dostępności do świadczeń, ale to nie jest złoty środek” – podkreśla Gałązka-Sobotka. – „Powinniśmy raczej pójść w kierunku zwiększenia kompleksowości opieki, wyposażenia lekarza rodzinnego i specjalisty w poradni w odpowiednie dla specyfiki danego schorzenia pakiety diagnostyczne, które pozwolą szybko, bez zbędnych ponownych wizyt postawić rozpoznanie. To odsetek pacjentów np. chorych na schorzenia przewlekłe, którzy prowadzeni są według indywidualnego planu leczenia i czas od pierwszego zgłoszenia do jego ustalenia powinny być miarą oceny jakości opieki”.

Jak przypomina już wiele lat temu w NFZ opracowano pakiety diagnostyczne dla 40 jednostek chorobowych. „Wystarczy po to sięgnąć. W pilotażu POZ Plus wdrożono pakiety dla 11 jednostek chorobowych. Lekarz rodzinny diagnozuje, tam gdzie uzasadnione klinicznie konsultuje ze specjalistą, następnie monitoruje efekty leczenia i stan pacjenta. To jest realne skrócenie ścieżki pacjenta, ale jak pokazują wyniki POZ Plus także ograniczenie hospitalizacji i poprawa satysfakcji pacjenta. W końcu nie każdy chory np. na cukrzycę potrzebuje konsultacji z diabetologiem czy endokrynologiem – schorzenia te mogą być bardzo dobrze kontrolowane przez lekarza POZ. Pomocne mogą być w tym procesie nowoczesne narzędzie e-Zdrowia, integrujące dane medyczne i ułatwiające konsultacje lekarz rodzinny-specjalista. To przyniosłoby realne oszczędności dla systemu, a pacjent byłby lepiej zaopiekowany” – mówi dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.