Światowy Dzień Zdrowia, obchodzony co roku 7 kwietnia, jest okazją, by zwrócić uwagę na problemy pacjentów dializowanych. Dializoterapia w Polsce pilnie potrzebuje urealnienia stawki za leczenie dializami – zdaniem branży nefrologicznej – o co najmniej 40 proc. Obecna stawka refundacji, nieaktualizowana aż od 10 lat, nie pokrywa już bieżących kosztów związanych z leczeniem dializacyjnym pacjenta. Jeśli stawki się nie zmienią, operatorzy prywatni będą zmuszeni zamykać ośrodki dializ, a pacjentów czeka medyczne wykluczenie.
Od wielu lat w Polsce środowisko nefrologiczne, w tym operatorzy sieci stacji dializ, zabiegają o wprowadzenie modelu opieki koordynowanej w nefrologii, by pacjenci z przewlekłą chorobą nerek (PChN) mogli być efektywniej leczeni, a budżet NFZ zyskał znaczące oszczędności.
Pierwszą i niezwykle pilną zmianą systemową jest konieczność dostosowania stawki za leczenie dializami do bieżących kosztów operacyjnych. Stawka refundacyjna za leczenie pacjentów dializowanych w Polsce utrzymywana jest na tym samym poziomie od 10 lat i jest jedną z najniższych w Europie. Niżej dializy są wycenianie tylko w dwóch krajach – w Rumunii i na Węgrzech. Liderzy w tym zakresie – Holandia, Szwecja i Szwajcaria – mają stawki za leczenie dializami niemal 5-krotnie wyższe niż w Polsce.
„Procedura dializy w naszym kraju została wyceniona wedle realiów życia i gospodarki sprzed 10 lat. Jeśli popatrzymy, jak rosły w tym czasie koszty operacyjne ośrodków dializ: wynagrodzeń personelu medycznego (lekarzy – średnio o 62 proc., pielęgniarek – aż o 101 proc. od 2012 do 2020 r.), mediów – wody, energii elektrycznej, ogrzewania, transportu (paliwa), opłaty za śmieci (np. średnia cena energii elektrycznej wzrosła od 2012 roku o 18 proc. i słyszymy o kolejnych podwyżkach) i dodamy do tego galopujące od kilku miesięcy podwyżki cen i wskaźnik inflacji (inflacja wyniosła 3,7 proc. w 2012 roku, 5,1 proc. w 2021 roku, a obecnie z miesiąca na miesiąc rośnie do wartości dwucyfrowych), to zobaczymy, że żyjemy w zupełnie innych ekonomicznie czasach. A pacjenci niezmiennie potrzebują jakościowego i bezpiecznego leczenia dializami. Ich potrzeby medyczne bowiem cały czas rosną. Wszyscy na stałe potrzebują odpowiedniego wsparcia dietetycznego. Większość – diabetologicznego i kardiologicznego. Spora grupa – psychologicznego/psychiatrycznego. Tymczasem obecna stawka refundacyjna tego nie uwzględnia. Apelujemy do Ministerstwa Zdrowia i NFZ: usiądźmy do stołu i porozmawiajmy o pilnej zmianie stawki refundacyjnej, dla dobra dializowanych pacjentów” – tłumaczy Krzysztof Hurkacz, dyrektor generalny DaVita Polska, drugiej największej sieci stacji dializ w Polsce.
Niepubliczni operatorzy sieci dializ obawiają się, że jeśli wycena procedury dializy szybko się nie zmieni, pacjenci będą narażeni na medyczne wykluczenie. Sieci stacji dializ będą zmuszone zamykać nierentowne, znajdujące się w mniejszych miejscowościach, ośrodki, a pacjenci mocno odczują uciążliwość dojazdów. Pacjenci będą musieli spędzić wiele godzin w drodze, aby udać się do kliniki w większym mieście. Może to oznaczać, że proces leczenia pacjenta zajmie mu nawet 8 godzin z jego dnia. I tak trzy razy w tygodniu.
Stawka refundacyjna za leczenie dializami w Polsce wynosi 409 zł. Nie zmieniła się od 2011 roku.
„Przez cały ten czas leczyliśmy polskich pacjentów zgodnie z takimi samymi, wysokiej jakości standardami leczenia, jakie obowiązują w Europie Zachodniej czy Stanach Zjednoczonych. Abyśmy mogli nadal zapewnić bezpieczeństwo leczenia chorych, stawka za dializę powinna wzrosnąć o co najmniej 40 proc., do ok. 557 zł. Chcę podkreślić, że na te 40 proc. w ciągu 10 lat składają się elementy, które w tym czasie znacząco zdrożały, m.in.: wynagrodzenie, media, transport” – dodaje Krzysztof Hurkacz.
Prywatni operatorzy stacji dializ wnoszą do opieki nad pacjentami międzynarodowe doświadczenie i światowej klasy poziom monitorowania klinicznego. Inwestują w najnowocześniejszy, certyfikowany sprzęt i leki, w personel medyczny i jego profesjonalne szkolenie, by zapewnić jakość leczenia adekwatnie do potrzeb pacjentów. Jeśli sektor prywatny będzie się kurczył, obowiązek opieki nad pacjentami wymagającymi specjalistycznego leczenia ratującego życie, spadnie na placówki publiczne. A te są przeciążone – brakuje m.in. wykwalifikowanego personelu i nowoczesnych urządzeń do dializ.
Niepubliczne sieci stacji dializ podkreślają także, że problem stał się jeszcze bardziej palący od wybuchu wojny w Ukrainie. Operatorzy udzielają pomocy coraz większej liczbie ukraińskich pacjentów z chorobą nerek przybywających do Polski, którzy nie są w stanie uzyskać opieki w swoim kraju z powodu wojny.
„W stacjach dializ DaVita w Polsce leczymy już ponad 50 ukraińskich pacjentów. Inni prywatni operatorzy także przyjmują pacjentów z Ukrainy. Uchodźców potrzebujących leczenia dializami może z każdym miesiącem przybywać. My jesteśmy nadal gotowi, by udzielać pomocy ukraińskim pacjentom z przewlekłą chorobą nerek, ich potrzeby są dokładnie takie same, jak pacjentów rodzimych” – mówi Krzysztof Hurkacz.
Wedle ostatnich dostępnych danych Ukraińskiego Krajowego Rejestru Nerek (Ukrainian National Renal Registry) leczenie nerkozastępcze stosowano u 5985 pacjentów (stan na 31 grudnia 2012 r.), z czego prawie 74 proc. pacjentów było poddawanych hemodializie (tj. 4406 osób), a dializa otrzewnowa i przeszczep nerki stanowiły po 13 proc.
Obecnie w Polsce dializowanych jest ponad 20 tys. osób.









































