Alivia: Fundusz Medyczny – kiełbasa wyborcza czy realne wsparcie dla pacjentów?

IMG_0560

„Obawiamy się, że szumnie zapowiadany przez prezydenta Andrzeja Dudę projekt Funduszu Medycznego to tak zwana kiełbasa wyborcza, a nie realny, dodatkowy budżet umożliwiający poprawę sytuacji w polskiej onkologii. Mimo zapewnień przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, że projekt jest procedowany, na dziś więcej jest wątpliwości i niewiadomych” – uważa Joanna Frątczak-Kazana z Fundacji Onkologicznej Alivia.

Przypomnijmy, że propozycja utworzenia takiego funduszu pojawiła się na początku marca. Na ten cel ma zostać przeznaczone niemal 3 mld zł (pisaliśmy o tym: Prezydent powołuje Fundusz Medyczny).

„Fundusz Medyczny wpisuje się w znany mechanizm festiwalu obietnic składanych pacjentom onkologicznym. Przykładem takich obietnic są choćby rejestry kliniczne w onkologii, na stworzenie których dedykowano już nawet budżet. Niestety, do dziś projekt nie został uruchomiony. Innym przykładem jest Narodowa Strategia Onkologiczna. Jako Fundacja zgłaszaliśmy nasze uwagi do jej projektu, wskazując, że jest pełen ogólników, nieprecyzyjnie określonych mierników sukcesu i zawiera szczątkowy plan finansowy” – przypomina Joanna Frątczak-Kazana. – „Warto wspomnieć także o Krajowej Sieci Onkologicznej, której pilotaż prowadzony jest w kilku województwach, ale wciąż nie poznaliśmy wyników tego pilotażu. Z powodu braku danych trudno odnieść się do efektów”.

Jak podkreśla Alivia w Polsce wydatki na ochronę zdrowia są jednymi z najniższych w Europie. Niestety, wydatki na onkologię są w tym ujęciu szczególnie niskie. W przeliczeniu na mieszkańca w Polsce wydaje się 15 euro rocznie per capita na finansowanie leków onkologicznych, w Niemczech ponad 90 euro (za: Comparator Report on Cancer in Europe 2019 – disease burden, costs and access to medicines).
Według Krajowego Rejestru Nowotworów każdego roku na raka zachorowuje prawie 160 tysięcy osób. Około 100 tysięcy osób umiera rocznie z powodów nowotworów.

Oncoindex, wskaźnik mierzący poziom dostępności do terapii onkologicznych w Polsce, opracowany przez Fundację Onkologiczną Alivia i zaktualizowany w styczniu br. wynosił -67 (gdzie -100 oznacza zupełny brak dostępu do terapii, a poziom 0 – pełną, zgodną z aktualną wiedzą medyczną możliwość leczenia chorych). Chociaż wynik jest i tak najlepszy od kilku lat, to wciąż odzwierciedla przepaść, która dzieli nas od innych krajów Europy. Ze 101 terapii lekowych zarejestrowanych w Europie w ciągu ostatnich 15 lat i rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO), 44 nie są w Polsce refundowane. W niektórych typach nowotworów w zasadzie w ogóle nie jest u nas dostępne leczenie zgodne z aktualną wiedzą medyczną i zaleceniami towarzystw naukowych. Taka sytuacja nie ma uzasadnienia medycznego.

Na niedostępne w ramach refundacji terapie pacjenci zbierają środki, korzystając z pomocy portali crowdfundingowych i fundacji. To kwoty opiewające na miliony złotych. Z opracowania przeprowadzonego przez ekspertów Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego oraz Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów pt. „Koszty nowych technologii lekowych w leczeniu najczęściej diagnozowanych nowotworów. Prognoza 2019-2021” wynika, że dla zabezpieczenia potrzeb pacjentów w zakresie 12 najczęściej występujących nowotworów potrzeba około 1 mld zł. Warto mieć na uwadze, że to jedynie 12 typów raka. Co z chorymi na inne typy nowotworów, na choroby rzadkie?

„Tak zwana ustawa 6 proc. PKB na zdrowie wzbudziła nadzieje na systemowe finansowanie ochrony zdrowia, zgodnie z szeroko skonsultowanym, a następnie oficjalnie przyjętym przez decydentów planem. Niestety, po raz kolejny okazało się, że diabeł tkwi w szczegółach – wspomniane 6 procent PKB nie jest odnoszone do wartości aktualnego budżetu, a do jego wartości sprzed dwóch lat. Dziś, w obliczu kryzysu, to czynnik paradoksalnie sprzyjający, ale tego nikt nie mógł przewidzieć. Trudno więc inaczej niż sceptycznie podchodzić do nowego pomysłu mającego na celu poprawę sytuacji w polskiej ochronie zdrowia” – podkreśla Frątczak-Kazana.

„W odniesieniu do Funduszu Medycznego już na wstępnie nasuwa się wiele ważnych pytań. Po pierwsze, o cele. Wskazano ich tak wiele, że trudno przewidywać, co będzie faktycznym priorytetem. Po drugie, o konkretne źródło finansowania. Tego zagadnienia jak dotąd nie podniesiono. Co prawda prezydent i minister zdrowia wskazali, że źródłem finansowania będzie budżet państwa, ale nie znamy żadnych szczegółów. Czy będą to środki pochodzące ze wspomnianej ustawy 6 procent PKB na zdrowie, czy z przesunięcia środków z budżetu planowanego Funduszu Modernizacji Szpitali?
Pojawiają się wzmianki o tym, że Fundusz Medyczny miałby wspierać realizację celów Krajowej Sieci Onkologicznej oraz Narodowej Strategii Onkologicznej. Wygląda to na łączenie różnych założeń, co nie wpływa korzystnie na transparentność poszczególnych projektów. Jak w kontekście mnogości celów miałby być podzielony budżet? Na co konkretnie przeznaczono by środki na inwestycje?
Wzmianka ministra zdrowia o tym, że Fundusz miałby wesprzeć zwłaszcza te przypadki, z których finansowaniem system ochrony zdrowia ma dziś trudności, wskazywałby na przeznaczenie pieniędzy z Funduszu miedzy innymi na finansowanie niedostępnych terapii. Czy to oznacza wsparcie działań mechanizmu Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowych (RDTL), który nie działa dziś w sposób efektywny?” – podsumowuje Frątczak-Kazana.